Codziennie bogatsi o 69 milionów zł
 Oceń wpis
   

Prezent świąteczny, o jakim tylko można pomarzyć! Ceny paliw spadają do poziomu sprzed 2 lat. Tuż przed świętami benzyna kosztowała 3,42 zł/litr, olej napędowy 3,43 zł, a cena gazu płynnego spadła poniżej dwóch złotych. (wg notowań PIPP z 23 grudnia 2008). Warto przypomnieć, że ceny paliw na początku lipca były znacznie wyższe: benzyna kosztowała 4,71 zł/l, olej napędowy 4,73 zł. a LPG 2,15 zł. Dzisiaj płacimy za ON i Pb 95 o złoty i trzydzieści groszy taniej.

To świetna wiadomość i prezent dla kierowców na skalę, która nie dociera do nas z tak drobnych różnic, liczonych przecież w groszach. Warto jednak podejść do tego jak Amerykanie, mistrzowie wielkich liczb i policzyć, ile oszczędzają wszyscy kierowcy. W USA codziennie wszyscy kierowcy płacą o 1 miliard dolarów mniej! Polski rynek nie jest taki wielki ale i u nas te liczby są imponujące:

Codzienne polscy kierowcy płacą

69 milionów zł mniej

niż w lipcu!

Skromnie trzeba tutaj dodać, że z tych pieniędzy codziennie mniej o 56,7 mln zł płacimy do budżetu Rosji, a 12,5 mln zł do polskiego budżetu (z powodu niższego VAT-u).

 

Andrzej Szczęśniak

www.szczesniak.pl

Komentarze (1)
Rosja a OPEC
 Oceń wpis
   

Wizyta sekretarza generalnego OPEC Abdalla Salem El-Badri w Moskwie i spotkanie z prezydentem Miedwiediewem przyniosły ofertę współpracy Organizacji i Rosji. Wywołało to zaniepokojenie Zachodu.

Obawy te narastają w ostatnich dniach na skutek całego ciągu sygnałów, wypowiedzi i działań. Rosyjski wicepremier ds. energii Igor Sieczin odwzajemnił przyjazne nastawienie, zapowiadając przychylne nastawienie i przekazując projekt memorandum. Minister ds. energii Siergiej Szmatko także zapowiedział w New Delhi, że „Rosja będzie współpracować z OPEC dla obrony własnych interesów. Będziemy koordynować swoje działania”. Stwierdził nawet, że nie można wykluczyć cięć produkcji („We can't rule out cutting production as well”)

Prezydent Miedwiediew podczas wizyty w Wenezueli wysłuchawszy gorącego zaproszenia do wstąpienia do OPEC, ze strony prezydenta Chaveza, sam mówił jedynie o współpracy i o sprawiedliwej cenie ropy, którą sam ocenił na 80 – 100 $. W ostatnich wystąpieniach publicznych stwierdził, że taka współpraca, a nawet wstąpienie jest możliwe.

Oferta państw OPEC wywołała przychylną reakcję Rosji, która szuka narzędzi do obronienia wysokich cen ropy naftowej (co za tym idzie – gazu ziemnego). OPEC już we wrześniu październiku ograniczył wydobycie o 2 miliony baryłek łącznie, jednak środki te nie zapobiegły spadkowi cen do 50$/baryłkę. To powoduje, że następne decyzje o ograniczeniu wydobycia stwarzają dla państw OPEC tak wewnętrzne jak i zewnętrzne zagrożenia. Stąd inicjatywa zapewnienia sobie przychylności (jeśli nie współpracy) drugiego światowego eksportera ropy.

Zaproszenie takie z dużym zainteresowaniem przyjęli przedstawiciele rosyjskiego biznesu energetycznego (Leonid Fiedun – wiceprezes Łukoila i Walery Jazew – szef rosyjskich „gazownikow”). Uznają oni takie posunięcie za zabezpieczenie strategicznych interesów rosyjskich, a przede wszystkim za zabezpieczenie dochodowości sektora energetycznego.

Jednak władze rosyjskie odnoszą się do tych propozycji wstrzemięźliwie. Wielokrotne deklaracje prezydenta Miedwiediewa o tym, że chce „koordynować” a nie tworzyć „zamknięty klub”, że Rosja chce jedynie współpracy w stabilizacji cen, natomiast odżegnuje się od zmowy kartelowej - mają uspokoić obawy Zachodu.

Jeśli współpraca między Organizacją a Rosją ułoży się pomyślnie, państwom OPEC będzie łatwiej utrzymać wewnętrzną dyscyplinę w ograniczeniu wydobycia. Już dzisiaj, po dwóch obniżeniach, szacuje się, że państwa OPEC wydobywają ponad 790 tys. baryłek więcej niż zakładają kwoty wydobycia. Narastają napięcia wewnętrzne w OPEC – współpraca z Rosją, zdobycie jej przychylności, może znacząco pomóc w egzekwowaniu dyscypliny.

Przychylność Rosji może się wyrazić na wielu poziomach. Od słownego wsparcia OPEC, które nic nie kosztuje, a daje sygnał Europie i USA, że Rosja ma wiele możliwości. A Rosja potrzebuje dzisiaj okazji do pokazania szczególnie Europie, że nie jest w sytuacji bez alternatywy. Stąd zaproszenie może zostać wykorzystane, a poprzez nagłośnienie przez mass media te gesty mogą robić wrażenie.

Na drugim końcu spektrum możliwości znajduje się formalne przystąpienie do kartelu lub ścisła współpraca w obniżaniu poziomu wydobycia. Państwa OPEC miałyby wtedy do dyspozycji już nie 40% procent światowej produkcji, ale 52%, co zwiększałoby ich siłę oddziaływanie na rynek. Mogłoby doprowadzić do dyktatu cenowego na skalę, którą dysponował OPEC w latach 70-tych, gdy to Organizacja decydowała o poziomie cen, a nie giełdy w Nowym Jorku czy Londynie.

Możliwe jest także wyjście pośrednie, gdy Organizacja podejmie współpracę z Rosją na płaszczyznach, które nie są wprost związane z praktykami kartelowymi. Takie właśnie propozycje znalazły się w projekcie memorandum, które Rosja przedstawiła na grudniowe spotkanie w Algierze. Współpraca naukowa, techniczna, informacyjna jest podobna do współpracy państw zachodnich w ramach Międzynarodowej Agencji Energetycznej, która reprezentuje interesy past – konsumentów.

W każdym z powyższych wariantów wziąć trzeba pod uwagę, że wydobycie w Rosji osiągnęło plateau i w tym roku zmniejszyło się o 0,6%. Sprzyja to OPEC, lecz potrwa co najwyżej jeszcze rok – dwa. Rosja jest bowiem strategicznie zainteresowana wzrostem wydobycia.

Do spadającego wydobycia dochodzą bardzo wysokie podatki na eksport ropy, które dzisiaj faktycznie hamują eksport ropy z Rosji. Jednak jest to zjawisko chwilowe i po ustabilizowaniu się cen – nie będzie odgrywało roli. Jednak dzisiaj może być przedstawiane jako gest przyjacielski wobec państw – producentów

Rosja, dbając o swoje interesy eksportowe, czyli możliwie najwyższe ceny ropy, nie może także odrzucić wprost oferty współpracy. Państwa OPEC płacą bowiem pewną cenę, zmniejsza się ich udział w rynku (z 53 % w 1973 r, do 40% obecnie) i słabnie ich oddziaływanie an rynek. Gdyby oceniły, ze ich działania nie odniosą skutku, mogą zrezygnować z obniżania wydobycia. Jednak posiadają najtańszą ropę i głęboki spadek cen ropy dotknie ich najmniej. Ta sytuacja uderzy bardzo boleśnie przede wszystkim we wszelkie źródła ropy (a także paliw alternatywnych). Przede wszystkim w Rosję jako największego poza OPEC eksportera. Uniemożliwiłoby to także rozwój nowych złóż ropy rosyjskiej, a niewłaściwie wciąż zintegrowane firmy rosyjskie mogłyby odnieść ogromne straty, jak to miało miejsce w końcówce lat 90-tych.

Od strony politycznej współpracy między eksporterami ropy naftowej a Rosją sprzyjać mogą przedłużające się napięcia między Rosją a USA i Unią Europejską. Rosja prowadząca politykę wielowektorowych sojuszy będzie wtedy wykorzystywać swój potencjał surowcowy (tak ropę jak i gaz – budując współpracę państw eksporterów gazu zainicjowaną ostatnio przez porozumienie Wielkiej Trójki) do budowania alternatywnych sojuszy. Te kraje, często krytycznie nastawione do Zachodu mogłyby zyskać poważnego sojusznika, jeśli nie strategicznego lidera. Jednak w miarę coraz lepszego układania się kontaktów z państwami zachodnimi – więzy z państwami surowcowymi mogą osłabnąć.

Rosja nie wykorzysta zaproszenia do wstąpienia do OPEC, gdyż doskonale zdaje sobie sprawę ze słabości tak wewnętrznych tych państw (wiele z nich jest głęboko niedemokratycznych, a także całkowicie uzależnionych od ropy). To stawiałoby pod znakiem zapytania deklarowany tak przez obecnego jak i poprzedniego prezydenta cel modernizacji Rosji i zakończenia uzależnienia gospodarki od zależności od surowców. Do tego konieczna jest głęboka integracja z Zachodem, a nie wiązanie się z państwami byłego Trzeciego Świata.

Oprócz przeszkód politycznych istotną rolę odgrywają możliwości techniczne rosyjskich złóż, które położone w zimnych rejonach Syberii wymagałyby znacznych kosztów zablokowania, konserwacji i ponownego uruchomienia nieużywanych odwiertów. Dodatkowo brak monopolistycznego państwowego przedsiębiorstwa wydobywczego znacznie utrudnia zastosowanie ograniczeń wydobycia. Rosja nie ma także wystarczająco dużych magazynów ropy, żeby mogła przechowywać ropy. Jednak podczas listopadowego spotkania premiera Putina z przedstawicielami rosyjskich firm naftowych, poświęconemu możliwości wpływania na ceny, zdecydowano o budowie magazynów ropy.

Możemy się więc spodziewać narastającej współpracy i budowania przez Rosję więzi, które umocnią jej nieformalne przywództwo wśród eksporterów energii niż zdecydowanych działań kartelowych. Ich koszty polityczne byłyby dla Rosji zbyt duże.

Andrzej Szczęśniak

 NaftaGaz.pl

Komentarze (0)
Ceny spadają, OPEC bezradny
 Oceń wpis
   

OPEC nie kontroluje dzisiaj cen ropy. Doskonale zdawał sobie sprawę ze swojego braku wpływu podczas niebywałego wzrostu cen surowca, wie też i teraz, gdy potężny spadek (100$ w ciągu 5 miesięcy) jest napędzany głównie inwestorami finansowymi, którzy skracają swoje pozycje na giełdach towarowych. Ich poziom zaangażowania inwestycyjnego (mierzony wielkością inwestycji indeksowych największych funduszy, m.in. Goldman Sachs) jest porównywalny do inwestycji sprzed 3 lat, ale wynosi jedynie jedną trzecią poziomu zaangażowania kapitału w inwestycje na rynkach towarowych z wiosny tego roku. Przestraszone recesją pieniądze inwestorów wypływają z rynków towarowych w kierunku rynków, dających większe nadzieje na zyski.

OPEC wie, że należy odczekać do chwili, kiedy zadziałają czynniki fundamentalne – popyt i podaż, stan magazynów (na które to informacje z EIA cena reaguje wręcz przeciwnie – w środę magazyny wbrew oczekwaniom zmniejszyły się – a ceny mimo to spadały). To podejście dało o sobie znać podczas ostatniego spotkania w Kairze.

Spadek popytu konsumpcyjnego i przemysłowego jest bardzo poważny. Sygnały o tym dochodzą ze wszystkich rynków, nawet z chińskiego. To oznacza, że możemy już w tym roku mieć recesją naftową (już w dzisiejszych szacunkach IEA jesteśmy o włos jedynie wyżej niż w 2007r.), a szacunki co miesiąc gwałtownie się obniżają. Konsumpcja ropy w USA wobec ubiegłego roku spadła od 4 do 13 procent wg różnych wskaźników. Recesja na rynkach światowych już panuje, mimo że nie wszędzie została jeszcze oficjalnie ogłoszona.

Stąd poszukiwanie sojusznika w Rosji, której Chakib Khelil - sekretarz generalny OPEC oficjalnie zaproponował współpracę, a wczoraj zachęcał do obcięcia wydobycia. Rosja oficjalnie nie obcina wydobycia, ale zmniejsza eksport przez utrzymanie zbyt wysokich ceł eksportowych na ropę, co powoduje, że przedsiębiorstwom nie opłaca się eksportować. Ten mechanizm długo nie potrwa, ale już dzisiaj Rosja może twierdzić, że wspiera kraje OPEC w ich ograniczeniach podaży.

A ograniczać jest co. Prowadzący bardzo dobre statystyki (moim zdanie lepsze niż IEA) ocenił przez swego prezydenta Chakib Khelila, że „w pierwszym kwartale 2009 r. będziemy mieli spadek popytu, a w drugim kwartale – duży spadek popytu (”OPEC braces for tough times”).

Możemy się spodziewać 17 grudnia w Algierze decyzji OPEC o obniżeniu wydobycia i przez to zatrzymania spadku cen ropy, jeśli... właśnie tu się pojawiają trudności. Tak poważne samoograniczenie się OPEC mogłoby doprowadzić do pęknięcia dyscypliny wśród członków, których potrzeby budżetowe przyciskają do sprzedawania jak najwięcej. Producenci OPEC od dziesięcioleci przez swoją politykę tracą udział w rynku. I chociaż ich pozycji nikt nie może zagrozić (ze względu na niskie koszty wydobycia), to jednak siła oddziaływania maleje, a napięcia wewnętrzne rosną. Warto przypomnieć, że w 1986 roku Arabia Saudyjska uznała, ze nie będzie ponosić dalej ciężarów roli „swing producera”, jaki odgrywała. Odkręciła zawory i cena ropy spadła o 40%.

Z drugiej strony kraje OPEC nie chcą wziąć na siebie odium odpowiedzialności za światowy kryzys. Przy zbyt gwałtownym obniżaniu wydobycia, wzroście cen, i pogłębiającej się recesji państwa konsumujące ropę mogą podjąć kolejne polityczne kroki dla uniezależnienia się od ropy naftowej. Nie gryzie się ręki, która żywi.

Andrzej Szczęśniak
www.szczesniak.pl

 

Komentarze (2)
Przekreślona Przyjaźń
 Oceń wpis
   

Premier Putin podpisał 1 grudnia decyzję o budowie 2 nitki Bałtyckiego Systemu Rurociągowego. To decyzja strategiczna dla polskiego sektora naftowego, polskich rafinerii i polskiej polityki bezpieczeństwa energetycznego. Jeśli zostanie wprowadzona w życie (a Rosjanie poważnie traktują swoje deklaracje i decyzje) Polska stanie przed poważnymi stratami z tytułu tranzytu ropy oraz pozycji negocjacyjnej (a więc i wyników finansowych) polskich rafinerii. Jest też efekt ostatnich kilku lat polityka "bezpieczeństwa energetycznego".

 

 

Projekt BTS jest sukcesem logistycznym, wystarczy przyjrzeć się rozwojowi portu w Primorsku - od zera w 2000 r. do 75 mln ton obecnie. Projekt przewiduje budowę rurociągu między miejscowością Unecza a Ust-Uługą. Umożliwia on przesyłanie ropy nie przez Białoruś i Polskę, ale do portu Primorsk i stamtąd na rynki europejskie i światowe. Możliwości przesyłowe planowane są w 1. etapie na 30 mln ton rocznie, w 2. etapie - 50 mln. 1. etap ma być zakończony w 3. kwartale 2012 r. Rurociąg ma mieć 1300 km i ma kosztować między 4,3 a 4,7 mld $. Finansowanie projektu ma zostać zapewnione przez emisję obligacji "Transniefti" i państwowe instytucje finansowe.

Projekt ten ma dość krótką historię, gdyż powstał tuż o konflikcie między Rosją a Białorusią o ceny gazu i ropy naftowej na przełomie 2006 / 2007 roku. Gdy Białoruś nałożyła podatki na przesył ropy i zaczęła pobierać je w postaci ropy z rurociągu - Rosjanie wstrzymali przesył. Przestój (w tym brak dostaw do Polski) trwał 3 dni. (Więcej: "Energetyczny konflikt Rosji i Białorusi"). Już w maju 2007 r. był omówiony przez rząd, jednak do tej pory był elementem przetargowym między Rosją a Białorusią. W chwilach napięć Rosjanie przypominali o tym rurociągu, by nacisnąć prezydenta Łukaszenkę i przypomnieć mu, że może stracić dochody z tranzytu ropy i uprzywilejowaną pozycję białoruskich rafinerii. Projekt ten był dyskutowany w branży naftowej i rządzie Rosji i nie zbierał zbyt pochlebnych recenzji. Tracił po drodze rynki środkowej Europy (Węgry, Słowację, Czechy), które nei mogły, tak jak Polska, zaopatrywać się z morza. Utrudniał przesył do Niemiec, gdyż port w Rostoku nie był w stanie przesłać takich ilości surowca. Dzisiaj Primorsk (końcówka BTS-1) już przesyła 75 mln ton ropy rocznie, a zwiększenie wolumenu d0 120 - 130 mln ton rocznie rodzi ryzyka ekologiczne i obciążenie Bałtyku. Nie było dla tego rurociągu surowca, o czym mówiło Ministerstwo Energetyki.

Realizacja BTS-2 oznacza możliwości całkowitego zastąpienia transportu rurociągiem "Przyjaźń" (przez Białoruś i Polskę) przesyłem przez port w Primorsku. Oznacza gruntowną zmianę logistyki ropy naftowej w Europie Środkowej: http://szczesniak.pl/node/475

Projekt ten oceniałem jako polityczny. Biznesowo - nie wnosi on nic nowego do systemu przesyłowego Rosji oprócz uniezależnienia się od krajów tranzytowych. To czysto polityczne ryzyko. Jednak Białoruś okazała się tak dużym wyzwaniem dla Rosji, że ta postanowiła użyć swoich możliwości (1 grudnia: Reserve Fund = $132.63 mld, National Prosperity Fund = $76.38 mld), by uniezależnić się od kaprysów prezydenta Łukaszenki.

Sytuacja Polski wygląda szczególnie źle. Tracimy statut i pozycję negocjacyjną państwa tranzytowego. Rurociąg "Przyjaźń" ma już swoje lata i jeśli nie będzie dużego przesyłu, może się okazać, że nie warto go remontować. Tak jak ocenili Rosjanie z odcinkiem do Możejek. Po co bowiem utrzymywać dublujące się rurociągi.

Tracą polskie rafinerie. Dotychczas Rosja była uzależniona od "Przyjaźni", można było więc na rynku kupującego wynegocjować duże upusty. Dzisiaj ten rynek się kończy, a polskie rafinerie tracą uprzywilejowaną pozycję. Odbije się to z pewnością na ich wynikach, wystarczy porównać wyniki rafinerii w Płocku i w Możejkach, żeby wiedzieć, czym jest przewaga ropy z rurociągu (choć nieporównywalnie gorszy wynik Możejek nie zależy tylko do tego, że kupują tę samą rosyjską ropę z morza, a nie z rurociągu).

PERN Przyjaźń także traci. Budowa 3. nitki była jedynym, powtarzam jedynym!, projektem służącym bezpieczeństwu energetycznemu Polski, który był realizowany. Pozostałe dalej są jedynie na papierze, a ich realizacja budzi coraz większe wątpliwości (np. przekazanie rurociągu norweskiego i gazoportu dla Gaz Systemu). Ta jedyna realna inwestycja była prowadzona wbrew trendom politycznym, które za cel wzięły sobie "uniezależnienie" się od Rosji. Politycy działali we wręcz przeciwnym kierunku.

Kilka razy ("Białoruś czeka, polscy politycy - do dzieła!") wzywałem (wielkie słowo, więc uśmiecham się zażenowany) polskich polityków do działań. Na przykład współpracy europejsko-polsko-białorusko-rosyjskiej, żeby wypracować model bezpiecznego przesyłu ropy i gazu z Rosji do Europy. Żeby Polska mogła wykorzystać swoje położenie geograficzne jako realną przewagę konkurencyjną. Żadnego odzewu. Działania podejmowano wręcz przeciwne. Niezależnie czy rządził PiS czy PO. Polski sektor naftowy był i jest zakładnikiem polskiej polityki zagranicznej, nastawionej na odpychanie Rosji od Europy. Przyjdzie mu za to słono zapłacić.

 

Andrzej Szczęśniak
www.szczesniak.pl

Komentarze (1)