Państwo zapowiada, że kupi ropę od spółek
 Oceń wpis
   

Orlen i Lotos odnotowały wczoraj gwałtowny skok akcji. Rynek finansowy generalnie był wczoraj na plusie, jednak skok akcji o kilkanaście procent - to jest wydarzenie.

Czym zostało spowodowane? Jedna publikacją i dwiema wypowiedziami polityków. Parkiet 25 marca napisał:

cytuję: Parkiet
Orlen i Grupa Lotos nie będą już musiały gromadzić ropy

Ministerstwo Gospodarki kończy prace nad nowelizacją przepisów dotyczących zapasów obowiązkowych, która zdejmie z przedsiębiorstw produkujących i handlujących paliwami obowiązek utrzymywania ogromnych rezerw ropy naftowej. Najbardziej na nowelizacji skorzystają PKN Orlen oraz Grupa Lotos

Potwierdzili te rewelacje politycy: minister Krzysztof Żuk w TVN CNBC:

cytuję: PAP
Resort skarbu liczy, że w tym roku uda się rozwiązać kwestię finansowania obowiązkowych zapasów paliw i przejęcia tego obowiązku od spółek przez odpowiednią agendę nadzorowaną przez Skarb Państwa - poinformował w TVN CNBC Krzysztof Żuk, wiceminister skarbu.

"Sądzę, że w tym roku ten problem może zostać rozwiązany, że znajdą się mechanizmy finansowania tego w tym roku. Nie chciałbym określać wprost czy to będą takie kwoty (5 mld zł - PAP) i wprost pochodzące z budżetu, ale że ten rok powinien być na swój sposób przełomowym w kreowaniu tej polityki" - powiedział.


Zaś "wicepremier Waldemar Pawlak potwierdził doniesienia gazety Parkiet, że rząd ma plan wykupu ich obowiązkowych rezerw ropy naftowej".:
cytuję: Rzeczpospolita
Pawlak: Tania ropa w państwowej agencji

- Obecna cena surowca jest korzystna, więc kontrolowana przez państwo agencja mogłaby odkupić rezerwy ropy naftowej utrzymywane przez PKN Orlen i Grupę Lotos – sugeruje wicepremier i minister gospodarki Waldemar Pawlak

- To jest dobry czas na to, żeby odkupić rezerwy po bieżących cenach. Rezerwy nie będą już własnością Orlenu czy Lotosu, ale agencji, która mogłaby wziąć kredyt – powiedział Pawlak.


Jest to jeszcze bardzo wstępna propozycja. W wypowiedzi ministra Żuka pełno jest sformułowań w rodzaju: "resort liczy", "że mu się uda", "w tym roku", "problem może zostać rozwiązany", "znajdą się mechanizmy", " ten rok powinien być na swój sposób przełomowym w kreowaniu tej polityki". Jak się przyjrzeć, to wypowiedź składa się tylko z mglistych domniemać w trybie warunkowym.

Nie wiadomo też, jak to ma się odbyć, a sprawa wymaga zmiany ustawy, co jest długą i niepewną drogą do sukcesu tego pomysłu. Jednak znacznie większe przeszkody czekają od strony finansowej. Jak ogłosił Orlen, wartość zapasów obowiązkowych obciąża bilans kwotą 5 miliardów złotych. Lotos powinien odpowiednio mieć około 2 miliardów. Stanowi to kwotę, która nie jest do strawienia przez jakikolwiek budżet, nawet gdybyśmy nie byli w kryzysie. Także nie jest to "tania ropa", jak sądzi premier Pawlak, to duże pieniądze, które budżet musi wydać, żeby - podobnie jak było ze świętej pamięci stoczniami - resort nie dokonał niedozwolonej pomocy publicznej.

Politykom warto przypomnieć, co jeszcze niedawno się działo na skutek prawa, które sami stanowili.

cytuję: Parkiet 28 listopad 2007
Jeśli PKN Orlen nie zgromadzi do końca roku (2007 - przypominam) obowiązkowych rezerw, będzie musiał zapłacić wielomilionowe kary. Spółce zależy, żeby jeszcze w tym roku uzupełnić rezerwy surowca, która starczyłyby na 73 dni przerobu, problemem mogą być pewne technologiczne ograniczenia - podaje Parkiet.

"Co grozi Orlenowi, gdyby nie zdążył na czas zgromadzić wystarczających rezerw? Zgodnie ze znowelizowaną w lutym tego roku ustawą o zapasach ropy naftowej i gazu ziemnego, w takich przypadkach prezes Agencji Rezerw Materiałowych nakłada na firmę karę w wysokości aż 250 proc. wartości brakujących zapasów ropy.

Z jednym tego typu przypadkiem mieliśmy już niedawno do czynienia. W październiku tego roku spółka J&S Energy za brak 100 tys. ton ropy otrzymała od szefa ARM karę w rekordowej wysokości 462 mln zł. Odwołała się od tej decyzji do resortu gospodarki i nadal czeka na ostateczne rozstrzygnięcie" - czytamy w Parkiecie.

za Twoja-Firma

Warto być może zastanowić się przed uchwalaniem takich ambitnych celów i zadań dla spółek. Nasze obawy przed zagrożeniami energetycznymi mogą doprowadzić do zawału wielkie polskie firmy. A to przecież także element polskiego bezpieczeństwa energetycznego. i to ważny.

Przy okazji dziennikarze (Bartłomiej Mayer i Błażej Dowgielski) przytoczyli moją opinię:

cytuję: Parkiet
Andrzej Szczęśniak - niezależny analityk rynku paliw

System obowiązujący obecnie w Polsce to katastrofa. Najlepiej widać to po wynikach finansowych firm, przede wszystkim Orlenu. To właśnie system wymusił na spółkach zakup ropy naftowej na górce cenowej, co było ewidentnym błędem. Konieczność zgromadzenia 76-dniowych zapasów surowca oznacza też, że ewentualne wejście nowych podmiotów związane byłoby z poniesieniem ogromnych nakładów finansowych. Jest więc de facto zablokowane, przez co mamy na rynku oligopol. Ponadto tak wielkie zapasy, jakie trzeba dziś posiadać, to także przesada. Moim zdaniem, w zupełności wystarczyłaby 45-dniowa rezerwa ropy.

Jasne, tylko, że nie chodzi tu przecież o rozwiązanie tych problemów, które podnosiła także branża (POPiHN). Dzisiaj trzeba pomóc rafineriom, bo mają realne problemy, poważne zagrożenia są na horyzoncie (zobacz: "Orlen - o wynikach 2008r. na spotkaniu w Płocku". A przypomnienie reżimów i kar ustawowych służy też przypomnieniu, że politycy sami stanowią część problemu. Tak gwoli przypomnienia, jakby kogoś właśnie na spadochronie tu zrzucili.

I na koniec propozycja pozytywna. Jeśli już chcemy pomagać rafineriom w potrzebie (bo magazyny wydają mi się tutaj pretekstem) to po prostu warto obniżyć na dłuższy czas (formalnie, a może nawet nie...) ilości ropy i paliw, które firmy mają obowiązek przechowywać. Opowiadanie, że się pracuje nad ustawą może doprowadzić do jednodniowej euforii na rynku, ale nie pomoże firmom w trudnych czasach.

Andrzej Szczęśniak
www.szczesniak.pl

Komentarze (0)
OPEC ustąpił polityce i kryzysowi
 Oceń wpis
   

Fakty:

OPEC, organizacja państw producentów ropy naftowej, podjęła w Wiedniu 15 marca 2009 r. decyzję, że nie będzie obniżać wydobycia. Zapowiedziano za to, że będzie się wymagać od państw członkowskich ścisłego wypełniania zobowiązań.

Analiza:

Decyzja OPEC jest wyrazem dostosowania się państw producentów do spowolnienia światowej gospodarki. Powody gospodarcze i cele organizacji kartelowych to podwyższenie dochodów z eksportu ropy. Te powody wskazywały raczej na decyzję o obniżeniu wydobycia. Co przemawiało za obniżeniem kwot.

OPEC_crude production_IEA2.jpg

1. Duża dyscyplina państw członkowskich. Osiągnięto aż 80% realizacji obniżki kwot wydobycia (zestawienie powyżej), które uzgodniono w ubiegłym roku (aż 4,2 mln baryłek dziennie – 13% wydobycia OPEC i 5% produkcji światowej). W styczniu wg MEA brakowało do osiągnięcia założonego poziomu 1,8 mln baryłek/dziennie. W lutym państwa OPEC jeszcze obniżyły produkcję o 650 tys. baryłek, co dało poziom produkcji 25,7 mln baryłek (bez Iraku, którego nie obowiązują kwoty OPEC). To jedynie 850 tys. baryłek brakujące do uzgodnionego obcięcia do 24,85 mln b/d. I jak zwykle Iran, największy jastrząb, oraz Algieria najbardziej przekraczają limity.

OPEC_prognozy_ropa_2009_spadek2.jpg2. Malejący popyt światowy, który zgodnie obniżają w swoich raportach i IEA i OPEC. Ropy świat potrzebuje mniej, dzisiaj instytucje te przewidują, że o 1 milin baryłek dziennie, jednak zapowiadają dalsze obniżanie tej prognozy. Zresztą cały ubiegły rok to ciągłe obniżanie prognoz wzrostu (tak było na początku) a skończywszy na spadku o 1 milion. Łącznie OPEC zweryfikował swoje prognozy od sierpnia o 2 mln baryłek (co widać na wykresie obok).

3. Światowe zapasy ropy pozostają na bardzo wysokim poziomie. W USA magazyny są zapełnione tak jak były w 1999 roku. W zachodniej Europie w magazynach przechowywano miliard 116 milionów baryłek, tyle co w roku ubiegłym. Nie widać jeszcze w zapasach efektu zmniejszenia wydobycia przez kraje Organizacji o prawie 3,5 miliona baryłek.

4. Rosja, przeżywająca niewielkie spadki wydobycia, chętnie włącza się w obniżeni wydobycia i deklaruje kolejne zmniejszenie swojej produkcji ropy. Jednak „wysiłki” Rosji, która raczej robi z własnej słabości strategiczną broń sojuszniczą – nie wywołują zachwytu w OPEC. Sekretarz generalny Abdalla el-Badri

Przeciwko obniżeniu wydobycia przemawiały następujące czynniki:

1. Polityczna presja Zachodu, by nie pogarszać sytuacji kryzysowej w gospodarce światowej. Wyraziła się ona w telefonie prezydenta USA Baracka Obamy do Króla Arabii Saudyjskiej Abdullaha. Relacje na temat tej rozmowy były bardzo oszczędne.

2. Światowa (a właściwie zachodnia) recesja gospodarcza, jeśli będzie się przedłużać, może bardzo negatywnie i długofalowo wpłynąć na popyt na ropę. Decyzja o obniżeniu kwot mogła zwiększyć zagrożenie wieloletniej depresji naftowej. To bardzo źle służyło by państwom producentom ropy.

3. Zwiększone rezerwy ropy (spare capacity) ciągną cenę w dół. Państwa OPEC wydobywały w lutym 25,715 mln b/d (bez Iraku), gdy ich moce wydobywcze wynosiły 32,14 mln (wg IEA). 6,5 mln baryłek spare capacity – poziomu nie widzianego od czasu kryzysu cen ropy w 1999 r. i jego niewielkim powtórzeniu w 2002 r.

4. Złe wiadomości z gospodarki amerykańskiej.

Konsekwencje

Pierwszą reakcją rynku ropy naftowej było obniżenie notowań futures WTI. Kontrakty kwietniowe obniżyły swoje notowania o 1,5 $/bbl. Z kolei akcje i indeksy na giełdach azjatyckich zareagowały wzrostem notowań. Pytanie, na ile silne są to sygnały, czy tendencje te się utrzymają. Z pewnością ropa naftowa nie jest głównym czynnikiem kryzysowym i jej roli nie można tutaj przeceniać.

OPEC nie chciał jednka doprowadzać do nowego cyklu gwałtownych podwyżek cen, z którym mieliśmy do czynienia w 2008 r. Ważniejsze są cele długofalowe, i o nich mówił Przewodniczący OPEC - Jose Maria Botelho de Vasconcelos, minister ds. ropy Angoli.

Analitycy obniżają także swoje przewidywania cen ropy na 2009 rol CitiGroup obniżyła swoje prognozy z 65$ do 48$ na bieżący roki i z 85$ do 55$ na rok 2010. Nie zobaczymy więc raczej ropy po 70 – 90 $, jak niektórzy mieli nadzieję.

Determinacja producentów w obniżaniu wydobycia byłaby dobrym sygnałem dla inwestorów, którzy chcą ostrej jazdy w górę cen, a narzekają obecnie, że inwestorzy nie chcą wyłożyć na to pieniędzy. Obcięcie kwot z pewnością zachęciłoby duże pieniądze do zaryzykowania nowego „diabelskiego młyna”. Raport OPEC informuje o znaczącym napływie funduszy na rynek ropy, który jednak wyhamował w lutym.

OPEC zawiódł więc inwestorów z Wall Street. Za to Main Street może spać trochę spokojniej.

Andrzej Szczęśniak
www.szczesniak.pl

Komentarze (0)
Ukraińskie wojny gazowe już na ostro
 Oceń wpis
   

Gdy na początku ukraińskiego kryzysu gazowego sformułowałem tezę, że sednem problemu jest polityczny stan ukraińskiej polityki, nie przypuszczałem, że sprawa zajdzie aż tak daleko. Wtedy tezy tej nikt nie chciał dyskutować, gdyż wiadomo – sojusz strategiczny zobowiązuje. Dzisiaj widać jak na dłoni, w jakim stanie jest ukraińska polityka i że gaz w tych rozgrywkach odgrywa ogromną rolę. Bo i wart jest około pięciu miliardów dolarów - więcej niż Polska zapłaciła za import gazu w ub. roku. A na dodatek poszło o kontrolę nad gazem, którego część miała pójść dla Polski.

Zobaczmy jak malowniczo wyglądało to starcie: tutaj .mp4

 A teraz przemyślmy, co to wszystko oznacza.

1. W ubiegłym roku, gdy Julia Tymoszenko cierpliwie budowała stosunki z Rosją, uzgadniając dość korzystne dla Ukrainy porozumienie z 2 października 2008r. - prezydent Juszczenko i jego ludzie cały czas utrudniali te negocjacje. Dochodziło do oskarżeń o zdradę i wyprzedaż interesów ukraińskich Kremlowi. Tuż przed końcem roku, gdy jeden przelew i jedna podróż pani premier do Moskwy oszczędziłaby Europie potężnego kryzysu, wydarzyły się rzeczy, które uniemożliwiły porozumienie. Nagle prezes Naftogazu Oleg Dubina zniknął i odmówił współpracy z premier Tymoszenko. Nie dało się także przelać pieniędzy na konto Gazpromu. Pani premir nie poleciała do Moskwy. Wybuchł kryzys, na którym Ukraina straciła bardzo dużo, porównując warunki osiągnięte po kryzysie i wcześniejsze porozumienie.

2. W czasie kryzysu negocjującą z Rosją panią premier spotykały tak publiczna krytyka za strony prezydenta Juszczenki, jak i przedziwne utrudnienia w negocjacjach. Główny wysiłek szedł nie w negocjacje z Gazpromem (przez dłuższy czas nie podejmowane przez Naftogaz Ukrainy), ale na konflikty między dwoma obozami dawnej pomarańczowej koalicji. Właśnie o kontrolę nad gazem, o to kto kontroluje i odpowiada za negocjacje. Dochodziło wręcz do narad w dźwiękoszczelnych bunkrach, Pamiętamy to z wizyty ministra Sikorskiego w Kijowie, gdy musiał pocałować aż dwie klamki (prezydenta i premier), gdyż ci nie znaleźli dla niego czasu, a przyjechał przecież ich godzić). Także RUE odegrało rolę dywersanta, przebijając oferty Naftogazu w Moskwie. Jednak premier Tymoszenko opanowała sytuację i doprowadziła pod silnym naciskiem Unii do porozumienia, które jest bardzo kosztowne dla Ukrainy. Rosja miała znacznie silniejszą, jednolitą politykę, Ukraina była skłócona wewnętrznie.

3. Po kryzysie kontrakty wynegocjowane z Gazpromem były poddawane ciągłej krytyce ze strony Prezydenta i jego ludzi. Podważano je na wszelkie sposoby prawie każdego dnia. Specjalny pełnomocnik do spraw gazu Bohdan Sokołowski co chwilę wynajdował powody, by krytykować, zapowiadać podważenie, czy konieczność renegocjacji kontraktów. Paleta zarzutów była ogromna – do ceny do sprzeczności z ukraińskim prawem, włączając w to poddanie kontraktów osądowi unijnych ekspertów. Żadne z tych argumentów się nie ostały.

Doszło nawet do karczemnych zachowań prezydenta i premier w czasie tajnej narady Rady Bezpieczeństwa Ukrainy, z której wyciekły stenogramy, w których można było wyczytać: „k0;m7;k7;l5;l2;l6;: "k0;l3;l0;n3; h2;l3;k2;k6;l0;l4;l0;l8;l6;k4;l5;k2;, k3;k7;k9; k4;k2;m6;l0;m3; k4;k9;n3;m0;l6;l2; l7;k2;l8;m0;l5;k7;l8;m9; l2; k4;k2;l4; k8;l6;l7;l6;l1; l7;l6;k4;k7;l8;l5;m1;m0;l9;n3;!" ” Pozostawię bez tłumaczenia.

4. Ukraina tymi grami politycznymi bardzo nadwerężyła swoją reputację w Unii Europejskiej. Prezydent Juszczenko wzywając (w artykule w The Wall Street Journal) do zjednoczenia się odbiorców gazu przeciw Rosji – spotkał się z lodowatym przyjęciem. Zamiast podjęcia tego pomysłu wszystkie delegacje ukraińskie w Unii składały deklaracje, że nie dojdzie już więcej do przerw w dostawach gazu, że „Ukraina jest wiarygodnym krajem tranzytowym”, że „cena tranzytu nie przekroczy średniej europejskiej”. Od Naftogazu, przez ambasadora po panią premier Tymoszenko i prezydenta Juszczenko. Deklarację prezydenta Juszczenki o wypełnieniu kontraktów z Gazpromem ogłosił Jose Manuel Barroso po spotkaniu z prezydentem Ukrainy 27 stycznia w Brukseli.

A i tak przedstawiciele Unii oficjalnie wzywali Ukrainę do dotrzymania umów z Gazpromem (Ferran Tarradellas Espuni 20 lutego). Unia skierowała nawet pismo do Naftogazu z żądaniem wyjaśnienia pojawiających się napięć w płatnościach wobec Gazpromu i gwarancji utrzymania tranzytu przez Ukrainę, gdyby gaz przestał płynąć dla Ukrainy.

5. Dzisiaj doszło do bardzo ostrej fazy kryzysu, gdy użyto sił specjalnych (podległe prezydentowi) do opanowania siedziby Naftogazu i przejęcia kontraktów z Gazpromem. To uniemożliwiłoby rozliczenia za dostawy, brak których doprowadziłby do zapaści gazowej Ukrainy. Ponadto siły prezydenta aresztowały osoby odpowiedzialne za cła, które zgodziły się na przeniesienie własności 11 miliardów m3 gazu (wartych obecnie ok 5 miliardów dolarów). „Zaaresztowano” także gaz w magazynach ukraińskich.

Prezydent Juszczenko chcą wstrzymać proces zawłaszczania gazu RosUkrEnergo przez Naftogaz. Jeśli bowiem arbitraż w Sztokholmie uzna ten gaz za własność RUE – Ukraina wobec całego świata okaże się krajem, gdzie w majestacie prawa odbiera się przedsiębiorstwom gaz o tak wielkiej wartości. Ze strony pani premier padają oskarżenia o korupcję prezydenta. Jednak niezależnie od politycznych (rutynowych już) wzajemnych oskarżeń – Ukraina kompromituje się na oczach świata.

Podsumowując, anarchia na Ukrainie może doprowadzić do kolejnego kryzysu. Już nie tylko gazowego, a kryzysu państwowości. Problemy z gazem mogłyby być wtedy skutkiem. Do utraty przez ten kraj decyzyjności i jednolitej władzy. Użycie zaś siły może być przełomem, który nie wiadomo, gdzie doprowadzi. Oby nie do wojny domowej.

Andrzej Szczęśniak
www.szczesniak.pl

Komentarze (0)
Orlen – kilka uwag o wynikach 2008
 Oceń wpis
   

PKN Orlen ogłosił wyniki za rok 2008, którym warto poświecić kilka ogólnych uwag:

1. Podstawowymi czynnikami złego wyniku spółki są: niestabilność rynków (ropy i dolara) oraz nadmierne upolitycznienie spółki.

2. Spadek cen ropy wpłynął na wyniki w stopniu najwyższym. Czynnik ten w 4Q2008 spowodował zmianę wyniku operacyjnego o 2,7 mld zł. Porównując ten sam efekt, który zaistniał w spółkach naftowych – tak europejskich i amerykańskich rafineriach czy zintegrowanych gigantach - zadziwia skala tego czynnika, nieporównywanie większa. Jest to spowodowane ogromnym wzrostem obowiązkowych zapasów w czasie najwyższych cen ropy naftowej. W ciągu 2 lat polskie firmy (czytaj: 2/3 Orlen, 1/3 Lotos) zgromadziły ponad 20 mln baryłek ropy - ok 7 mln ton (z 30 do 50 mln wg IEA).

Orlen ma 5 miliardów zapasów ropy w bilansie, jak stwierdził wiceprezes Sławomir Jędrzejczyk w czasie konferencji . Myślę że koszt ich zakupu był znacznie wyższy, gdyż główny okres tworzenia zapasów to lata 2007 – 8, gdy średnie ceny Brent równały się 72 $/baryłkę (2007 r) i 97 $ (2008r). Licząc średnio rocznie polskie spółki zapłaciły za to 729 + 970 mln $ = 1 miliard i 700 mln. (z grubsza) Teraz te zapasy są warte 900 mln $ (licząc po 45$). Gdyby rozsądniej myśleć (tak jak Chińczycy, którzy zaczęli teraz gromadzić zapasy) to 800 mln $ spółki mogłyby inwestować w rozwój.

Dlatego trudno zgodzić się z twierdzeniem prezesa Krawca, że są to tylko papierowe straty. Jest to realny i niepotrzebny wypływ gotówki, którego mogłoby nie być, gdyby polityka państwa była bardziej racjonalna. Większość z tych 5 miliardów zł to niepotrzebnie zamrożone środki w ilościach ropy i produktów, które nie znajdują żadnego uzasadnienia w zagrożeniach bezpieczeństwa energetycznego Polski.

Państwo zamiast dbać samo o zadania, które stawia, przeniosło ten ciężar na przedsiębiorstwa, które dzisiaj się dławią finansowo i szukają finansowania zewnętrznego, bo potężne środki musiały zaangażować w zapełnienie tak wielkich magazynów. Być może państwo wyciągnie wnioski i zmieni system rezerw ropy i produktów. Wielokrotne próby (autor tego tekstu już w 90-tych latach próbował przeprowadzić w Sejmie model niemiecki, potem Nafta Polska przygotowała cały system na bazie modelu niemieckiego wraz z projektami legislacyjnym – wystarczy sięgnąć do archiwów). Dobrze przeprowadzona operacja odkupienia lub – lepiej – obniżenia wymaganych wielkości, mogłaby bardzo pomóc spółkom.

Dal ilustracji: wzrost zapasów ropy i produktów w Polsce.

3. Czynnikiem powodującym straty Orlenu, który przywołuje zarząd w swojej prezentacji wyników, jest ogromne osłabienie kursu polskiego złotego, które spowodowało pogorszenie wyników o prawie 1,5 mld zł . Jednak narzuca się tutaj pytanie: przecież osłabienie złotego sprzyja wynikom spółki. Importuje ona produkty w dolarach, hurtową cenę paliw wyznaczają notowania w dolarach, więc firma realizująca swoje przychody w lokalnej walucie, otrzymuje więcej środków. Do tej pory narzekano na wzmocnienie złotego, pokazując, jak bardzo przyczyniał się to do pogorszenia wyników. Dzisiaj niestety zarząd nie ujawnia, jak bardzo osłabienie polskiej waluty wzmocniło wyniki operacyjne. Warto o tym czynniku pamiętać.

Oceniając wpływ gwałtownych wahań walutowych, zarząd słusznie skupia się na przeszacowaniu wartości kredytów, przedstawiając wzrost zadłużenia i pogorszenie wskaźników długu. I tu można powiedzieć, że przyczyną problemów Orlenu nie jest słabość złotego, ale zadłużenie. Słabnący złoty, który sprzyja dochodom z operacji, bardzo uderza w firmy zadłużone. 2 miliardy długu w Euro i miliard długów dolarowych to element słabości i niepewności Orlenu.

Zadłużenie to ma przyczynę w bardzo kosztownej akwizycji Orlenu - nabyciu Możejek, które było motywowane politycznie i przy których nie wzięto pod uwagę ryzyk biznesowych, które ten zakup niósł ze sobą. Temat bolesny, ale beztroskie zachowanie ówczesnych polityków i władz spółki (wyrażone w zawyżonej cenie i warunkach, które podpisaliśmy) skutkuje do dzisiaj. Choćby w żądaniu realizacji opcji wykupu akcji od rządu Litwy po niezwykle zawyżonych dzisiaj cenach. Dodatkowo efektywność Możejek jest tak niska, że nie generuje środków, pozwalających spłacić zadłużenie, przerzucając obciążenia na najbardziej dochodową część spółki – rafinerię w Płocku.

4. Na koniec o czynniku, który jest bardzo istotny, lecz mało eksponowany. Orlen w roku 2008 działał w wyjątkowo korzystnym otoczeniu marżowym. Marże rafineryjne kolejny rok były doskonałe. Standard podawany przez IEA wynosił 5,9 $/bbl w 2007r., i 4,7 $/bbl w ubr. Trochę mniej niż rok temu, jednak ciągle nieporównywalnie wyżej niż w poprzednich latach. Orlen ma znacznie niższe marże rafineryjne, w 2007 miał średnią roczną 3,5 $/baryłkę, a w 2008 r. - 2,8 $/bbl. Daleko naszej flagowej firmie do efektywności spółki Neste Oil, która w 2007 osiągała marże 10,5 $/bbl, a w 2008 r. 13,4 $. Jednak taka dobra passa nie trwa wiecznie. Globalny kryzys gospodarczy może znacząco osłabić marże rafinerii.

5. Istnieje wiele dróg do poprawy sytuacji spółki. Jednak pewne możliwości poprawy sytuacji są zablokowane politycznie. Sprzedaż Polkomtela i Anwilu napotyka opór polityczny, Oprócz słabości naszych polityków do Litwy, która jest kosztownym strategicznym partnerem, warto zwrócić uwagę na zatrudnienie. Pozycja związków zawodowych jest tak silna, że zarząd nic nie wspomina o redukcji zatrudnienia, a boryka się z żądaniami płacowymi. Warto dla porównania wiedzieć, że Petroplus - największy niezależny operator rafineryjny w Europie - przerabia 40 mln ton rocznie. Trochę mniej przerabiają łącznie Orlen z Lotosem. Problem tkwi w tym, że Petroplus zatrudnia tylko 3 tysiące osób i to posiadając także kilka małych rafinerii. Szkoda wspominać, ile zatrudniają polskie rafinerie.

Pogłębioną analizę wyników 2008 r. będzie można znaleźć niedługo na witrynie www.NaftaGaz.pl

Andrzej Szczęśniak
www.szczesniak.pl

Komentarze (5)