Białoruś – Rosja – kolejna tura napięć
 Oceń wpis
   

Gazprom domaga się od BiełTransGazu zapłacenia długów za dostawy gazu wysokości 231 mln $. Rzecznik Ministerstwa Energii Białorusi odpowiada, że nic nie są winni Gazpromowi. Spór wygląda groźnie i pamiętając niedawny kryzys styczniowy między Rosją a Ukrainą, można się obawiać powtórzenia się scenariusza „zakręcenia kurka”.

Jednak pozycja Białorusi wobec Rosji jest zupełnie inna niż sytuacja Ukrainy. Białoruś integruje się z Rosją tak gospodarczo jak i politycznie. Należą do wspólnego obszaru celnego i niedawna decyzja o wspólnym kandydowaniu przez Rosję, Kazachstan i Białoruś do WTO (Światowa Organizacja handlu) jest elementem zacieśniania sojuszy gospodarczych. Także wspólna przynależność do sojuszu obronnego (i4;h4;i0;h1;) oznacza wysoki poziom integracji politycznej. Związki gospodarcze Białorusi z Rosją są podstawą jej szybkiego rozwoju.

Współpraca gospodarcza z Rosją umożliwia Białorusi szybki rozwój i tanie surowce (ropa naftowa i gaz ziemny) są podstawowym czynnikiem wzrostu białoruskiego PKB. Niskie ceny tych surowców to podstawa wspierania przez Rosję Białorusi. Ów wkład rosyjski ekonomiści oceniają na 12 – 20% PKB Białorusi, a subsydiowanie białoruskiej gospodarki na 50 mld $ za ostatnie 15 lat. 

Między Rosja a Białorusią okresowo wywstępują napięcia polityczne, spowodowane z jednej strony rosyjskimi próbami jak najgłębszej integracji Rosji i Białorusi, a z drugiej próbami prezydenta Łukaszenki poprawienia swojej pozycji wobec Rosji. Ta ostatnio nie wpłaciła ostatniej półmiliardowej transzy kredytu i wprowadziła blokadę wwozu produktów mleczarskich, w zamian za co Mińsk nie tylko zbojkotował posiedzenie i4;h4;i0;h1;, które podejmowało istotne decyzje o utworzeniu wspólnych sił szybkiego reagowania, ale kwestionował także prawomocność podjętych na szczycie decyzji pozostałych sześciu państw. Przystąpienie przez Białoruś do unijnego programu Partnerstwa Wschodniego zostało uznane przez Moskwę za kolejny objaw nielojalności.

Na tym tle rozgrywają się napięcia energetyczne – naftowe i gazowe.

Rosja rozpoczęła realizację projektu BTS-2, który jest elementem strategii uniezależniania się od tranzytu do Europy. To oznacza dla Białorusi straty przychodów z przesyłu ropy, szacowanych na 500 – 600 mln $ rocznie. Dodatkowo pozycja białoruskich rafinerii będzie mniej korzystna i ropa przez nie kupowana będzie droższa.

Wysokość opłaty za gaz przez Mińsk jest wyliczona wg formuły ceny europejskiej przy tegorocznym wskaźniku (l2;l6;n1;m2;m2;l0;m4;l0;k7;l5;m0;) wynoszącym 0,8 pomniejszony o wysokość cła i opłaty za transport. Jednak już od początku 2009 r. Białoruś nie zwiększyła opłat za gaz i zamiast 210 $ płaciła w dalszym ciągu 128 $. To spowodowało zadłużenie wysokości 70 mln $. W końcu marca prezydenci Białorusi i Rosji osiągnęli kompromis,, polegający na płaceniu przez Białoruś średniorocznej ceny 150$ i wyrównanie wg formuły cenowej na koniec roku.

Perspektywy rozwoju tego konfliktu są jednak optymistyczne. Od dwóch i pół roku prezydent Łukaszenko nie używa już twardych argumentów w grze z Rosją. Ostatnio było to na przełomie 2006 i 2007 roku, gdy przestała płynąć do Europy ropa naftowa po jednostronnym wprowadzeniu przez Białoruś opłat tranzytowych, pobieranych w postaci ropy prosto z rurociągu tranzytowego. Późniejsze konflikty miały jedynie słowny charakter i wyrażały z jednej strony starania o poprawieni swoje sytuacji a z drugiej – pokazanie się Białorusinom przez prezydenta Łukaszenkę jako mocnego człowieka, który nie kłania się Rosji.

Dzisiejsze wypowiedzi prezydenta Łukaszenki także wydają się być skierowane na użytek wewnętrzny. Innym kryzysu gospodarczego, który dotyka kraj, ma być Rosja, która podwyższa ceny gazu i ropy, zamyka rynki przed białoruskimi towarami i daje pożyczki na „dzikie” procenty. Konflikt mleczny już został rozwiązany, z pewnością napięcia gazowe także zostaną uciszone.

Jednak strategia prezydenta Łukaszenki, dotychczas skuteczna, zaczyna wywoływać coraz większą irytację w Moskwie. Pytanie, jakie kontr-posunięcia podejmie Rosja. Z pewnością jednak nie będzie to gwałtowny polityczny nacisk. Rosja skutecznie związuje Białoruś ekonomicznie i politycznie, metodą małych, ale skutecznych kroków. Sukcesy tej strategii są oczywiste. Widoczne są jednak także kroki uniezależniające Rosję i wytrącające argumenty z rąk Białorusi. Ostatnio decyzja o budowie BTS-2 jest tego przykładem, a wcześniejsze projekty Nord i South Streamu także osłabiają pozycję Białorusi. Ma ona coraz mniej możliwości radykalnej zmiany frontu.

Andrzej Szczęśniak

NaftaGaz.pl

Komentarze (1)
Orlen – mamy się bać?
 Oceń wpis
   

„PKN zbroi się przed burzą” - alarmuje Rzeczpospolita. Czołowa polska opiniotwórcza gazeta pisze o zagrożeniach: Orlen może być przejęty, państwo straci nad nim kontrolę... , państwo "chce przeciwdziałać próbie wrogiego przejęcia".

To, że Orlen to „łakomy i stosunkowo tani kąsek” słyszymy od dawna. Jednak realnej próby jego przejęcia nie zanotowaliśmy. Pisze się tylko o tym w prasie, nadaje takie materiały telewizja, ale to wszystko są wirtualne zagrożenia.

Zagrożenia takie są rozdymane w publikacjach, a źródłami ich są „osoby związane z branżą paliwową”, czyli NIKT. Ale budowanie atmosfery zagrożenia jest faktem. Całkowicie nieracjonalnej, grającej na emocjach i wirtualnych konstrukcjach.

Bo jeśli jest zagrożenie, to... trzeba się bronić. Jak? „Zwiększyć przejrzystość i uszczelnić dotychczasowe zapisy” - mhm. Sprzeczność sama w sobie - „przejrzystość” i „uszczelnienie” to dwie całkowicie odmienne rzeczy. Albo chcemy, by sytuacja własnościowa, przepisy i regulacje były przejrzyste, czyli transparentne, dające wgląd i zapobiegające manipulacjom. Albo chcemy zblokować dostęp do akcji do informacji czy zapobiec udziałowi kogoś w akcjonariacie Orlenu. To są dwie sprzeczne rzeczy.

Bardziej konkretnymi informacjami są przytoczone pogłoski o projektach zmiany statutu. Ich cel? Mają „uniemożliwić kumulowanie głosów na walnych zgromadzeniach przez powiązane ze sobą podmioty w nieco szerszy sposób, niż zakłada to obowiązujące obecnie prawo o publicznym obrocie”. No tak, obrona Częstochowy. Nie oddamy naszych rodowych sreber...

W drugim tekście w dzisiejszej Rzeczpospolitej na ten temat („Strategiczna broń dla strategicznego biznesu”), autor Jakub Kurasz już wprost nawiązuje do zagrożenia: to Rosjanie. Niedawno SurgutNieftieGaz kupił 21% akcji węgierskiego regionalnego koncernu naftowego MOL. Autor pisze:

Niezależnie od tego, czy podobna sytuacja grozi polskim firmom, warto zaopatrzyć się w „nowoczesne narzędzia perswazji”, które dadzą szansę przeciwdziałania zagrożeniom. Takie narzędzia chce sobie stworzyć nasza największa firma paliwowa PKN Orlen”.

Oczywiście zastrzega się: „Nowe zapisy w statucie firmy nie są wymierzone przeciwko Rosjanom. Jasne, trzeba to zaznaczyć, bo inaczej ktoś mógłby tak pomyśleć, zwłaszcza czytając pierwsze zdanie jednego („Mimo kryzysu i zadłużenia rosyjskie firmy są wciąż zainteresowane zagraniczną ekspansją. Rosja kupuje, co się da i za ile się da.”( czy drugiego tekstu ("Zarząd chce zmienić statut, by uniknąć przypadku węgierskiego MOL, gdzie duży pakiet akcji kupili Rosjanie")

Obawiamy się więc, że „nieuczciwi inwestorzy” (w żadnym wypadku nie jest to Rosja) zaczną kupować Orlen i państwo straci nad nim kontrolę. Problem jest tylko w tym, że strach jest złym doradcą. Budowanie atmosfery zagrożenia, opartej na sugestiach, przeciekach i „poufnych” informacjach – blokuje myślenie. I na pewno nie zastąpi kalkulowania i chłodnej oceny sytuacji.

A sytuacja Orlenu jest zła. Firmie nie jest potrzebne kopanie kolejnych szańców obronnych, a gotówka i wyplątanie się z nierentownych inwestycji (takich jak Możejki - „największa polska inwestycja zagraniczna”). Na tym trzeba się skupić, a nie na wzbudzaniu emocji, atmosfery zagrożenia i strachu przed rosyjskimi inwestorami.

Orlenowi potrzebny jest zastrzyk gotówki. Może sprzedać aktywa spoza głównego biznesu, ale nie może się to od wielu już lat wypełnić (Polkomtel jest w planach sprzedaży Orlenu od 2003 roku). Może warto odpowiedzieć, dlaczego się tak dzieje, że dezinwestycja nie może się dokonać? Może politycy nie chcą stracić kontroli nad intratnymi synekurami? Może z innych powodów? Ale warto je znać i ocenić, czy warte są pogłębiania złej sytuacji Orlenu, który przypomnijmy – jest dzisiaj oceniany w ratingach jako walory śmieciowe (junk).

Orlenowi jest potrzebne wyplątanie się z nieefektywnych inwestycji branżowych (głównie: Możejki). Ta „inwestycja stulecia” może być gwoździem do trumny Orlenu, jeśli szybko sobie z nią nie poradzi – albo uczyni w pełni efektywną, albo sprzeda. I to szybko. Mamy bowiem takie zawirowania na rynku naftowym, że firma, która żyje tylko z marż rafineryjnych ma bardzo ciężko. A dodatkowo obciążona nieefektywnymi inwestycjami – może się utopić pod ich ciężarem.

Orlenowi jest potrzebny wreszcie solidny właściciel. Nie jest nim z pewnością państwo, gdyż to ono odpowiada za nieefektywne nabytki, ono jako właściciel destabilizuje spółkę przez coraz częstsze zmiany kadrowe. Więc może nie kopać kolejnych szańców obrony przed innymi inwestorami (którzy z pewnością tak nieefektywną spółką nie są zainteresowani), a podejść strategicznie i przemyśleć, jak sprywatyzować polski rynek paliw i stworzyć konkurencyjny układ rynkowy z prywatnymi graczami. A nie państwowy monopol. Poprawiam się: duopol.

Andrzej Szczęśniak
www.szczesniak.pl

 

Komentarze (2)