Ceny ropy a dwa niedźwiedzie
 Oceń wpis
   

Ceny futures lekkiej ropy na NYMEX po raz trzeci od 3 miesięcy próbowały przebić granicę 75$. 11 czerwca był szczyt na poziomie 72,68$, 5 sierpnia – 71,94$, a 24 sierpnia dotknęły na chwilę granicy 75$ i zaczęły spadać. Trend notowań od połowy roku jest (jak widać poniżej) rosnący, poparty głównie optymistycznymi wieściami na temat ożywienia gospodarczego, jak ożywienie rynku nieruchomości w Azji czy też oświadczenia Bena Bernanke, że amerykańska gospodarka ożywa.

Dużą rolę odgrywają także rosnące ilości kapitału wpływającego na rynek towarowy, co widać po wielkościach funduszy ETN czy ETF.

Oil_Nymex_Oilnergy_com.gif
wykres: oilnergy.com

Jednak na rynku mamy dwa potężne niedźwiedzie, które osłabiają ciąg notowań w górę.

Fundamenty – najsłabsze ogniwo

Czynniki fundamentalne z pewnością są słabym punktem w uzasadnieniu dzisiejszego poziomu cen. Ogromne są zapasy u producentów – na koniec czerwca w krajach OPEC nie wykorzystywano 6,44 miliona baryłek dziennie (IEA). To prawie 20% mocy wydobywczych tych państw.

Z drugiej strony potężne zapasy ropy naftowej u konsumentów - w krajach OECD urosły do niespotykanej w historii wielkości: pokrywają 61 dni konsumpcji ropy naftowej. W drugim kwartale 2009 wzrosły o 2,75 miliarda baryłek (to 375 mln ton, czyli 15 lat zużycia w Polsce)

Do tego dochodzą jeszcze zasoby ropy magazynowane na morzu, w tankowcach, których nie liczy się w te statystyki, wyniosły 140 mln baryłek (ok 20 mln ton). Powodem są korzystne ceny przyszłych miesięcy, czyli rynek contango.

Powodem skoku notowań ropy tydzień temu był spadek zapasów w magazynach komercjalnych USA. W ostatnią środę zmniejszyły się one o 8,4 mln baryłek. Jednak trend spadkowy to coś normalnego w tym okresie, a dodatkowo zapasy ropy są o 38 mln baryłek więcej niż w ubiegłym roku, gdy USA miały największe zapasy ostatnich pięciu lat. Wczorajszy (26 sierpnia) wzrost amerykańskich zapasów ropy zaledwie o 100 tysięcy baryłek, spowodował spadek notowań futures do $71.43. Wzrost zapasów jest wbrew zwyczajowemu trendowi sezonowemu i dzisiaj już 15% więcej ropy w magazynach niż rok temu.

Po stronie podaży mamy zalane magazyny, natomiast z drugiej strony – popytowej – wciąż perspektywy są bardzo kruche. Popyt światowy spadł o 3% (2,5 mln b/d), a zarówno IEA jak i OPEC szanse na wzrost widzą dopiero w przyszłym roku. Konsumenci amerykańscy również ograniczają zużycie benzyny.

 

Jest także drugi niedźwiedź. O nim TUTAJ...

Komentarze (2)
O globalnym ociepleniu fundamentalnie
 Oceń wpis
   

CO2.jpgW sprawie globalnego ocieplenia słyszy się bardzo dużo, przeczytać i oglądnąć na ten temat można codziennie. Jednak co więcej - globalne ocieplenie jest także fundamentem takich decyzji, jak ograniczanie emisji CO2, jak wprowadzanie biopaliw czy ograniczania zużycia węgla. Dzisiaj decyzje uzasadniane "zmianami klimatu" poszły tak głęboko, że od pierwszego września nie będziemy mogli kupić 100-watowej żarówki.

Wiele aspektów codziennej rzeczywistości branż energetycznych jest uwarunkowana tym zjawiskiem. A precyzyjniej - decyzjami politycznymi, przepisami prawa i oceną ze strony opinii publicznej. Kolejne regulacje unijne grożą zniszczeniem całych gałęzi polskiego przemysłu.

Kolejne żądania eko-wojowników coraz bardziej przypominają ustrój, który szczęśliwie 20 lat temu porzuciliśmy.

Warto więc przypomnieć poniższe fundamentalne prawdy naukowe, z którymi mijają się propagatorzy globalnego ocieplenia.

cytuję: Stanowisko Komitetu Nauk Geologicznych Polskiej Akademii Nauk

 

w sprawie zagrożenia globalnym ociepleniem

Obserwowane w ostatnich kilkunastu latach zmiany klimatu na Ziemi oraz częstsze występowanie zjawisk ekstremalnych powoduje zaniepokojenie opinii publicznej, wyrażane w środkach masowego przekazu pod hasłem globalnego ocieplenia. W skali międzynarodowej pojawiają się propozycje kroków zaradczych formułowane przez polityków elit rządzących, działający od 1988 roku Międzyrządowy Zespół do spraw Zmian Klimatu (IPCC) i organizacje ekologiczne.

Włączając się w tę nadzwyczaj ważną dyskusję, Komitet Nauk Geologicznych PAN pragnie zwrócić uwagę na 10 fundamentalnych aspektów tego problemu, nierozerwalnie związanego z funkcjonowaniem geosystemu – skomplikowanej współzależności procesów zachodzących w litosferze, hydrosferze, atmosferze i biosferze. Ich znajomość powinna leżeć u podstaw racjonalnie i odpowiedzialnie podejmowanych decyzji ingerujących w geosystem.

1. Klimat Ziemi kształtowany jest przez wzajemne oddziaływanie jej powierzchni i atmosfery, które ogrzewane są przez promieniowanie słoneczne o cyklicznie zmiennym natężeniu. Na klimat wpływa roczny obieg Ziemi wokół Słońca, termika i zmiany przepływu wód krążących w oceanach, ruch mas powietrza, układ masywów górskich, a w perspektywie czasu geologicznego także ich wypiętrzanie i erozja oraz zmiany w rozmieszczeniu kontynentów wskutek ich ciągłej wędrówki.

2. Badania geologiczne dowodzą niezbicie, że stała zmienność jest podstawową cechą klimatu Ziemi w całej jej historii, a zmiany zachodzą w nakładających się cyklach o różnej długości – od kilkuset tysięcy do kilkunastu lat. Dłuższe cykle klimatyczne są wywoływane przez czynniki pozaziemskie o astronomicznym charakterze i zmiany parametrów orbity Ziemi, a krótsze – przez czynniki regionalne i lokalne. Nie wszystkie przyczyny zmian klimatu i zjawiska klimatotwórcze zostały jeszcze w pełni rozpoznane.

3. Choć w historii Ziemi dominował klimat znacznie cieplejszy od współczesnego, wielokrotnie dochodziło do potężnych, globalnych ochłodzeń, których efektem był zawsze rozwój rozległych zlodowaceń sięgających niekiedy do strefy podzwrotnikowej. Dlatego wiarygodne prognozowanie zmian klimatu Ziemi, nie mówiąc o chęci im zapobiegania, kształtowania czy przeciwdziałania, musi brać pod uwagę wyniki badań jej przeszłości geologicznej – a więc czasu, gdy ludzkości (i przemysłu!) nie było na naszej planecie.

4. Od dwunastu tysięcy lat Ziemia znajduje się w kolejnej fazie cyklicznego ocieplenia i jest w pobliżu jego maksymalnego natężenia. W samym tylko czwartorzędzie, czyli w ciągu ostatnich 2.5 mln lat, okresy ciepłe wielokrotnie przeplatały się ze zlodowaceniami, co dobrze już zostało rozpoznane.

5. Obecnemu ociepleniu towarzyszy wzrost zawartości gazów cieplarnianych w atmosferze: wśród nich dominuje para wodna, a w mniejszych ilościach występuje m.in. dwutlenek węgla, metan, tlenki azotu i ozon. Tak działo się zawsze, bo jest to zjawisko nierozłącznie związane z cyklicznym ocieplaniem i oziębianiem. Okresowy wzrost ilości gazów cieplarnianych w atmosferze, niekiedy nawet do wartości kilkakrotnie większej w porównaniu ze stanem obecnym, towarzyszył dawniejszym ociepleniom, również przed pojawieniem się człowieka na Ziemi.

6. W ciągu ostatnich 400 tysięcy lat – jeszcze bez udziału człowieka – zawartość CO2 w powietrzu, jak tego dowodzą rdzenie lodowe z Antarktydy, już 4-krotnie była podobna, a nawet wyższa od wartości obecnej. Przy końcu ostatniego zlodowacenia (!), w ciągu kilkuset lat, średnia roczna temperatura globu zmieniała się parokrotnie, w sumie wzrosła prawie o 10°C (!!) na półkuli północnej – a więc były to zmiany nieporównanie bardziej drastyczne niż dziś obserwowane.

7. W ubiegłym tysiącleciu, po okresie ciepłym, z końcem XIII wieku, rozpoczął się okres chłodny trwający do połowy XIX w., po czym znów nastało ocieplenie, w którym właśnie żyjemy. Obserwowane dziś zjawiska, w szczególności przejściowy wzrost globalnej temperatury, wynikają z naturalnego rytmu zmian klimatu. Ogrzewające się oceany mają mniejszą zdolność absorbowania dwutlenku węgla, a zmniejszanie obszaru wieloletniej zmarzliny prowadzi do szybszego rozkładu związków organicznych zawartych w gruncie i tym samym, do zwiększonej emisji gazów cieplarnianych. Od miliardów lat aktywność wulkaniczna Ziemi wzdłuż granic płyt litosfery, skryta głównie pod powierzchnią oceanów, dostarcza stale do jej atmosfery CO2, choć z różną intensywnością. W geosystemie gaz ten usuwany jest z atmosfery do biosfery i litosfery poprzez proces fotosyntezy, wiązany w organizmach żywych – w tym w węglanowych skorupkach organizmów morskich, a po ich obumarciu magazynowany w olbrzymich pokładach wapieni na dnie mórz i oceanów; z kolei na lądzie jest wiązany w różnych osadach organicznych.

8. Szczegółowy monitoring parametrów klimatycznych prowadzony jest niewiele ponad 200 lat, dotyczy tylko części kontynentów, które stanowią zaledwie 28% globu. Część starszych stacji pomiarowych założonych niegdyś na obrzeżach miast, wskutek postępującej urbanizacji, znalazło się dziś w ich obrębie. Wpływa to, między innymi, na wzrost mierzonych wartości temperatury. Badania ogromnych przestworzy oceanów zostały zapoczątkowane ledwie przed 40 laty. Tak krótkie okresy pomiarowe nie dają pewnych podstaw to tworzenia w pełni wiarygodnych modeli zmian termicznych na powierzchni Ziemi, a ich poprawność jest trudna do weryfikacji. Dlatego należy bezwzględnie zachować daleko idącą powściągliwość w przypisywaniu człowiekowi wyłącznej, czy choćby tylko dominującej, odpowiedzialności za zwiększoną emisję gazów cieplarnianych, gdyż prawdziwość takiego twierdzenia nie została udowodniona.

9. Nie ulega wątpliwości, że w pewnej części wzrost ilości gazów cieplarnianych, konkretnie CO2, jest związany z działalnością człowieka i dlatego wskazane jest podejmowanie kroków dla ograniczenia tej ilości na zasadach zrównoważonego rozwoju, w pierwszym rzędzie zaprzestanie ekstensywnych wylesień, szczególnie w rejonach tropikalnych. Równie zasadne jest podjęcie i prowadzenie właściwych działań adaptacyjnych, które będą łagodzić skutki obecnego trendu ociepleniowego.

10. Doświadczenie badawcze w dziedzinie nauk o Ziemi mówi, że tłumaczenie zjawisk przyrodniczych, oparte na jednostronnych obserwacjach, bez uwzględniania wielości czynników decydujących o konkretnych procesach w geosystemie, prowadzi z reguły do nadmiernych uproszczeń i błędnych wniosków. Błędne też mogą być decyzje polityków podejmowane o oparciu o niekompletny zespół danych. W takich warunkach łatwo o – przystrojony poprawnością polityczną – lobbing inspirowany przez kręgi zainteresowane na przykład sprzedażą szczególnie kosztownych, tak zwanych ekologicznych, technologii energetycznych bądź składowaniem (sekwestracją) CO2 w złożach już wyeksploatowanych. Z przyrodniczą rzeczywistością nie ma to wiele wspólnego. Podejmowanie radykalnych i ogromnie kosztownych działań gospodarczych zmierzających do ograniczenia emisji jedynie wybranych gazów cieplarnianych, w sytuacji braku wielostronnej analizy zachodzących zmian klimatu, może doprowadzić do zupełnie innych skutków niż oczekiwane.

Komitet Nauk Geologicznych PAN uważa za konieczne podjęcie wielodyscyplinowych badań, opartych na wszechstronnym monitoringu i modelowaniu wpływu na klimat również innych zmiennych czynników, nie tylko stężenia CO2. Jedynie takie podejście przybliży nas do pełnego rozpoznania przyczyn zachodzących zmian klimatu.

KOMITET NAUK GEOLOGICZNYCH POLSKIEJ AKADEMII NAUK
PODWALE 75, 50-449 WROCŁAW
tel.:71-3376345, fax: 71-3376342,
e-mail: pansudet@pwr.wroc.pl
Wrocław–Warszawa, 12 lutego 2009

plik pdf

Nie ma więc zgodności wśród uczonych na temat tego zjawiska. Szczególnie nie można powiedzieć (jak powiedział Al Gore po ostatnim raporcie IPCC), że to już "koniec dyskusji".

Dyskusja powinna się zacząć.

Komentarze (11)
Kolejny obrót “diabelskiego młyna”
 Oceń wpis
   

Wydaje mi się, że szykuje się nowy atak spekulacyjny na światowych rynkach finansowych. Dzisiaj także towary, w tym ropa naftowa, gaz ziemny, należą do aktywów finansowych, więc warto się przyjrzeć, na co się zanosi.

Gdy przeglądałem blog premiera Pawlaka, przykuł moją uwagę wpis poświęcony opcjom :

# Według zapowiedzi w poniedziałkowym “Wprost” pojawi się opis nowej “akcji” banków na rynku walutowym. Ponieważ o sprawie słyszałem z innych źródeł zwracam uwagę na zwiastun artykułu “Powtórka z opcji”. Opisany mechanizm mieści się w poetyce wcześniejszych podstępów.

# Konstrukcja wzajemnej sprzedaży opcji call w cenie 3.7 przy kursie rynkowym ok 4.1 jest powtórką z rozrywki. Jeśli bank oferuje czystą opcję call a przedsiębiorca wystawia call z ceną aktywacji na poziomie 4.5 oznacza to ciekawą strukturę i sygnał, że może być ponownie “zagrany” wariant osłabiania złotego.

# Ciekaw jestem gdzie są dzielne służby śledzące korupcję i czuwające nad bezpieczeństwem państwa. Z tego co słyszałem do dziś nie ustalono kto był “beneficjentem” wcześniejszych operacji opcyjnych. Dziennikarze śledczy również nie dają rady (a może nie mogą) ustalić jakie to instytucje.

# Jedynie tropienie miejscowych jeszcze jakoś idzie i od czasu do czasu słyszymy o takich co urwali czapkę śliwek.

Oprócz bezradności wicepremiera polskiego rządu, który nie ma informacji o działalności służb specjalnych w jego dziedzinie - gospodarce - widać uszczypliwość co do efektów ich pracy (”czapka śliwek”). No cóż - państwo jest bezsilne, więc pozostaje ironia. Ale istotną informacją jest (potwierdzoną z innych źródeł , że są oznaki przygotowań do kolejnego obrotu “diabelskiego młyna” światowych finansów.

I gdy się przyjrzałem moim notatkom, dochodzę do wniosku, że nie tylko na kursie dolara.

Wielkie firmy Wall Street rozpoczęły rekrutowanie traderów rynków towarowych, obiecując im nagrody idące na poziomie miliona dolarów. Bank of America planuje zwiększyć swój dział commodities o 25%. Londyński Barclays Plc zwiększa załogę o 6%. Także Morgan Stanley rekrutuje nowych traderów.

Po udanych rajdach w górę cen towarów takich jak ropa (94%) czy miedź (94%), fundusze zainwestowane w indeksy towarowe wzrosły do 200 miliardów dolarów. Oprócz ropy, która jest w dołku (wg IEA - 2,5% spadku popytu w 2009r) szczególnie dziwny wydaje się wzrost cen miedzi, która jest barometrem wzrostu gospodarczego. Wzrostu jak na razie nie ma, zapasy towarów wysokie, moce produkcyjne nie wykorzystane, a ceny idą w górę. Tak więc fundamenty słabe, ale inwestycje w instrumenty finansowe na tych rynkach - duże. Jak pokazuje Phillipe Verleger (zresztą przeciwnik tezy o finansowym charakterze wzrostu cen ropy):

Verleger_08-08-2009.jpgNie ma się więc co dziwić, że wielcy gracze odnotowali zyski z gry na rynkach towarowych (Royal Bank of Scotland - 773 miliony dolarów za 1. półrocze). Pisze o tym Bloomberg

Opierającym się trendom towarem jest gaz ziemny. Jego ceny nie udało się podnieść pomimo wielu wezwań do inwestowania. Wręcz przeciwnie, United States Natural Gas Fund - największy na świecie inwestor w strukturyzowane produkty rynku gazu ziemnego w USA - zwiesił oferty nowych akcji. To pierwsza oznaka, że obawy przed nową regulacją CFTC zaczynają działać. Commodity Futures Trading Commission ostatnio intensywnie pracuje nad rozwiązaniami, ograniczającymi nadmierną spekulację na rynkach towarowych.

Być może Natural Gas Fund już nie rozwija działalności, ale wielcy finansowi gracze jeszcze raz spróbują przejechać się na “diabelskim młynie” światowych giełd towarowych, który dobrze poznaliśmy w 2008r. Może ostatni raz? Czekajmy na prognozy cen ropy. Jeśli zaczną padać coraz wyższe poziomy - znak to nieomylny, że gra idzie na całego.

Ale będzie można zarobić. Problem w tym, że słabiutki jeszcze rekonwalescent - globalna gospodarka - może nie wytrzymać.

Andrzej Szczęśniak
NaftaGaz.pl

Komentarze (4)
Rosja, Turcja... a gdzie Polska?
 Oceń wpis
   

Rosja zawarła z Turcją znaczące porozumienia energetyczne podczas czwartkowej (6-08) wizyty premiera Putina, że moim zdaniem można mówić o rosyjsko - tureckim sojuszu energetycznym.

Jak widać, Turcja potrafi wykorzystać swoje atuty - przede wszystkim położenie geograficzne, do geopolitycznej gry tak ze wszystkimi swoimi sąsiadami, jak i globalnymi potęgami. Warto się zapytać, jak na tym tle wypada Polska?

Turcja ma nie najlepszą historię z Rosją: od historycznej konkurencji o region kaukaski, poprzez walki w czasie I wojny światowej, po bycie "amerykańskim niezatapialnym lotniskowcem" w czasie zimnej wojny. Dzisiaj konkurencja w regionach zamieszkiwania ludów tureckich (Kaukaz, Azja Centralna) jest widoczna. Polska ma równie skomplikowaną historię sąsiedzką. Jednak...

Jednak Turcja podejmuje poważną grę z Rosją. Rozgrywa swoje położenie jako energetycznego węzła istotnego dla Europy, ważnego dla Ameryki. Uczestniczy w projektach amerykańskich - już dzisiaj czerpie korzyści z rurociągu Baku-Tbilisi-Ceyhan, pompującego 30-35 mln ton ropy rocznie. Otrzymuje gaz z gazociągu Baku-Tbilisi-Erzerhum. Jednocześnie uczestniczy w projektach europejskich - rurociąg naftowy Samsung - Ceyhan budowany przez Turków z włoskim ENI.

Robi wspólne projekty z Rosją. Blue Stream (można go, choć ostrożnie przyrównać do rurociągu jamalskiego) jest przykładem, jak odbiorca może przycisnąć dostawcę i wmusić na nim korzystne warunki. Rosjanie do tej pory tanie sprzedają gaz i nie wykorzystują mocy przesyłowych tego projektu.

I teraz, gdy Turcja jest hołubiona przez USA i Europę, by wybudować przez jej terytorium Nabucco - podejmuje grę, walczy o udział w tym projekcie ranu (wbrew Amerykanom), rozgrywa tę kartę w negocjacjach z Unią Europejską o akcesję.

I teraz wspólnie z Rosją robi interesy. Zgadza się an rurociąg South Stream. Dostaje za to ropę do rurociągu Samsun - Ceyhan. Negocjuje tańszą energię elektryczną.

A co mamy w Polsce? Zamiast sukcesów i nowych rurociągów - jesteśmy na skraju "gazowego stanu wyjątkowego". Wracają wspomnienia z socjalistycznej gospodarki, gdy Gaz System codziennie ogłasza stan zasilania (na razie stopień pierwszy, ale..). Wicepremier mówi, że trzeba się przygotowywać do "kryzysu", a pełnomocnik rządu mówi, że wytrzymamy do następnego lata... jak nie będzie ostrej zimy...

Dlaczego nie możemy wykorzystać swojego położenia geograficznego? Przecież przez Polskę prowadzi najkrótsza i najtańsza droga do serca gazowego rynku Europy czyli do Niemiec. Dlaczego przesył gazu, zamiast być atutem w polityce międzynarodowej - stał się obciążeniem, wręcz zagrożeniem dla ważnych gałęzi polskiej gospodarki? Dlaczego podważa perspektywy rozwoju energetyki gazowej, koniecznej w europejskim modelu klimatyczno-energetycznym, są zagrożone?

Nie mam na to odpowiedzi wprost, ale z pewnością jakąś wskazówką może być to, co wczoraj przeczytałem w " Dzienniku"

Tytuł na pierwszej stronie czwartkowego (6-08) Dziennika: "Putin zobaczy Stalina". A w tekście:


„Władimir Putin zobaczy 1 września na Westerplatte zdjęcia z podpisania paktu Ribbentrop-Mołotow i inwazji Armii Czerwonej na Polskę 17 września 1939 roku. Specjalną wystawę towarzyszącą rocznicy przygotowało Muzeum II Wojny Światowej. ... Wśród zdjęć i opisów ilustrujących jej przyczyny i przebieg nie zabraknie tych dokumentujących współudział Stalina w utorowaniu Hitlerowi drogi do wojny. Co będzie mógł zobaczyć premier Rosji? Bratających się sowieckich i niemieckich żołnierzy, radzieckie czołgi forsujące rzekę podczas inwazji na Polskę i fotografie wykonane 23 sierpnia 1939 r. podczas podpisania paktu Ribbentrop - Mołotow.

Pokażemy, że współodpowiedzialny za wybuch wojny jest sowiecki totalitaryzm – mówi wicedyrektor muzeum Janusz Marszalec.

Andrzej Przewoźnik, sekretarz Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa, mówi: Ważne, byśmy mogli powiedzieć całemu światu, że Polska była pierwszym krajem, który oparł się dwóm totalitaryzmom - niemieckiemu nazizmowi i sowieckiemu komunizmowi. Powinniśmy pokazać, że Polska podjęła walkę w obronie własnego narodu, ale także w imię ogólnoludzkich wartości.

Obok Piotr Zaremba zagrzewa do boju:

"fotki na wystawie to dobra wiadomość. [...] Pewniejsze staje się, że polskie władze nie wybiorą dyplomacji [...] ponad historyczną prawdę. To akurat święto powinno być w mniejszym stopniu podporządkowane szukaniu lepszy kontaktów z kimkolwiek - z Niemcami czy z Rosją. W większym stopniu - bitwie o pamięć. O pamięć w umysłach Polaków i pamięć obywateli Europy. Także i Putina."

Co ciekawe, nie tyko dziennikarze tak mówią, tak mówią też politycy: Władysław Stasiak (szef Kancelarii Prezydenta)

"Nie możemy przecież udawać, że nie było 17 września. Miałem nadzieję, że wersja o wyzwalaniu zachodniej Białorusi i Ukrainy przeszła do historii. (...) Przecież był Katyń, Charków, Miednoje. Były deportacje i wysyłanie do łagrów setek tysięcy Polaków. Tego nie da się wymazać z historii".

No cóż, widocznie tak musi być, skoro i opinia publiczna i politycy myślą raczej o historii i udowadnianiu całemu światu naszej w niej roli. I żeby ci, których zapraszamy - dobrze zapamiętali te wizyty. Zapamiętają.

Interesy i rozwój gospodarczy zostawimy innym.

Andrzej Szczęśniak
www.szczesniak.pl

 

Komentarze (12)