Najpopularniejsze źródło energii XXI wieku
 Oceń wpis
   

Słuchając, oglądając i czytając doniesienia medialne można mieć wrażenie, że odnawialne źródła energii są w rozkwicie, że od dawna używane paliwa kopalne ("fossil fuels") praktycznie nie istnieją, a z pewnością niedługo zanikną (jak twierdzą zwolennicy Peak Oil). Oczywiście jest to jedynie wrażenie.

Pytanie do Czytelników: proszę przed lekturą dalszej części tego tekstu odpowiedzieć na pytanie: "jaki surowiec energetyczny energetyczny najszybciej rozwijał się w XXI wieku (przez ostatnie 8 lat)?"

Przerwa na odpowiedź ;-)

- - - - - -

Jeśli zaglądnąć do statystyk żużycia pierwotnych źródeł energii za okres ostatnich 8 lat (czyli cały XXI wiek), rzeczywistość przedstawia się całkowicie odmiennie niż w codziennych doniesieniach.

Energy_per_capita_calgaryherald.com_.jpg
źródło: www.calgaryherald.com

Wykres pokazuje światowe zużycie energii per capita w rozbiciu na poszczególne źródła energii od 1965 roku.

Widać, że dalej dominuje ropa naftowa, choć jej wzrost od lat 90-tych jest nikły. Naprawdę dynamicznie rozwija się od 1965 r. gaz ziemny. Jego użytkowanie prawie się potroiło.

Jednak od 2000 r. najdynamiczniej rozwija się węgiel. I to jest właściwa odpowiedź na moje pytanie.

Analizując sytuację surowców energetycznych na podstawie "BP Statistical Survey 2009" można określić wzrost poszczególnych surowców (w milionach tonekwiwalentu ropy - oil equivalent):

Generalnie konsumpcja energii wzrosła o 21,9% (2,032 mld toe), w tym (wg mln toe)

  1. węgiel 41,3% (965 mln toe)
  2. gaz ziemny 24,6% (538 mln toe)
  3. ropa naftowa 8,8% (317 mln toe)
  4. energia wodna 19,5% (117 mln toe)
  5. energia nuklearna 6,0% (35 mln toe)

Węgiel, no tak - już przecież powinno go nie być... Rozwija się bardzo dynamicznie. Ciekawe, czy ustąpi przed naszymi emisyjnymi obawami.

 

Andrzej Szczęśniak
NaftaGaz.pl
 

Komentarze (0)
Biopaliwa w USA a 'strefa śmierci'
 Oceń wpis
   

"Strefa śmierci" (dead zone) - tak malowniczo nazywa się zjawisko wymierania fragmentów Zatoki Meksykańskiej. Strefa ma dzisiaj ponad 20 tysięcy kilometrów kwadratowych, a powstaje na skutek spływania wodami Mississippi nawozów azotowych do zatoki, gdzie stanowią pokarm dla alg. Te rozrastają się gwałtownie, a obumierając - pozbawiają wodę tlenu. Bez tlenu nie ma życia - stąd ta malownicza nazwa.

Ameryka planuje zwiększanie produkcji etanolu - ustawa "2007 Energy Independence and Security Act (EISA)" zmusza do użycia 36 miliardów galonów biopaliw w 2022r.

Naukowcy (Christine Costello, W. Michael Griffin, Amy E. Landis i H. Scott Matthews z Carnegie Mellon University i University of Pittsburgh - Pennsylvania) zbadali potencjalny efekt zwiększonej produkcji etanolu i wnioski są jednoznaczne: zwiększona produkcja biopaliw oznacza zmniejszenie się ilości tlenu w wodach Zatoki z powodu zwiększonych ilości azotu. Prowadzi to do rozszerzanie "strefy śmierci" Zatoki Meksykańskiej.

American Chemical Society zapowiada publikację wyników pracy "Impact of Biofuel Crop Production on the Formation of Hypoxia in the Gulf of Mexico".

To już kolejne badanie naukowe, ostrzegające przed takim zagrożeniem. W marcu 2008 r. w "Nature" opublikowano badania 31 naukowców z Oak Ridge National Laboratory (Tennessee). Dowiedli oni, że naturalne procesy przerabiania przez bakterie resztek nawozów azotowych zawodzą przy większym stężeniu nawozów. Inne badanie z 2008 roku - University of British Columbia i University of Wisconsin - dowodzi, że etanol jest bezpośrednio odpowiedzialny za zwiększony dopływ azotu do Zatoki Meksykańskiej. Jeśli zaś amerykańscy farmerzy będą realizowali założone cele spowoduje to dopływ o 10% do 19% więcej azotu. Szanse na ograniczenie "strefy śmierci" znikają.

O innych badaniach można przeczytać na Live Science MSNBC

Andrzej Szczęśniak
NaftaGaz.pl

- - -
zdjęcie NASA

Komentarze (7)
Węgierska analiza problemów Orlenu
 Oceń wpis
   

Zsolt Hernadi, prezes MOL, przedstawia ciekawą analizę przewag konkurencyjnych MOL-a nad polskim Orlenem w wywiadzie dla wnp.pl. Poszukując przyczyny, dlaczego 10 lat temu wartość Orlenu i MOL-a były porównywalne, a w 2008 r. Orlen miał kapitalizację 18 mld złotych (= 7,5 mld $), a MOL - 16 mld złotych, prezes Hernadi przedstawił takie argumenty.

Dziesięć lat temu można było zaadresować to samo pytanie konkretnie do mnie, podczas gdy w tym samym czasie przez Orlen przewinęło się całkiem sporo prezesów. To chyba najważniejsza przyczyna, bo w takim biznesie jak nasz niezwykle istotna jest kontynuacja. MOL opracował swoją strategię rozwoju w 1999 roku i jest ona, z pewnymi poprawkami, realizowana do dzisiaj.

Nieskromnie pozwolę się zgodzić z prezesem wielkiej środkowo-europejskiej firmy naftowej. Jako dowód, że głosiłem tę tezę (z zerowym skutkiem) już dawno, polecam mój wykład w Płocku:

Orlen - o wynikach 2008r. na spotkaniu w Płocku

I zamieścić jeden slajd z tego wykładu, na którym właśnie prezes Hernadi stanowi "benchmark" dla kadrowej karuzeli w Orlenie:

2009_Orlen_Plock_20marca_2009_2.gif

Prezes Hernadi ma także drugą tezę, którą redakcja wnp.pl wybiła jako tytuł: "Orlen nie stracił na braku inwestycji w upstream":

To nie decyzja PKN Orlen o koncentracji na przerobie ropy naftowej, a nie na segmencie wydobywczym, doprowadziła do relatywnego spadku wartości tej spółki w porównaniu do regionalnych konkurentów

W ciągu ostatniej dekady PKN Orlen miał zawsze ważniejsze priorytety aniżeli wejście w tak kosztowne i długoterminowe inwestycje jak projekty wydobywcze.

Upstream to bardzo chwiejny biznes, w którym sukces jest w dużym stopniu uzależniony od momentu, w którym się weszło w ten segment. Nie da się przewidzieć ceny ropy na kilka lat do przodu, w momencie rozpoczynania projektu wydobywczego. MOL niejako "odziedziczył" swój segment wydobywczy, ale nie można zapominać, że węgierskie pola naftowe są już w znacznym stopniu wyeksploatowane i z tego względu z każdym rokiem coraz mniej produktywne.

I tu pozwolę się nie zgodzić. Jako dowód tego, że spółka zintegrowana lepiej znosi czasy kryzysu, przytoczyłbym tylko jeden z wykresów z rocznego sprawozdania finansowego MOL-a.

MOL_2008_Upstream.gif

Ciemno-brązowa część słupka dochodów MOL-a to refining&marketing. Przez kilka ostatnich lat był to bardzo dochodowy segment, jednak skończyły się te złote czasy w końcu 2008 roku. I trwa ta marna pogoda dla rafinerii do dziś (niektórzy zapowiadają wręcz długotrwałe zachmurzenie ;-(... I w tym okresie dochody MOL-a buduje wydobycie (exploration&production) - część słupka w paski. Przydałoby się to dzisiaj Orlenowi i może by miał, gdyby pan prezes Chalupec nie zmienił swoich strategicznych planów inwestycji w upstream z 2005 roku, na zakup rafinerii w Możejkach (w pierwszym półroczu w sprawozdaniu skonsolidowanym Orlenu strata operacyjna wg. LIFO w wysokości 282 mln zł).

Prezes Hernadi milczy o czymś, co niedawno głośno mówił: "My umiemy pracować z Rosjanami". Wydarzyły się bowiem takie rzeczy, że musi przemyśleć tę tezę.

Andrzej Szczęśniak
NaftaGaz.pl
 

- - -

Polecam analizę sprzed 3 lat: "Orlen i MOL"

Komentarze (0)
Gazowy kryzys na jesień?
 Oceń wpis
   

W piątkowej (4 września 2009) “Rzeczpospolitej” pada ostrzeżenie.

Gazowy kryzys grozi firmom

Agnieszka Łakoma pisze:

Jeśli do końca października nie dojdzie do porozumienia polsko - rosyjskiego, trzeba będzie ograniczyć dostawy dla firm
[...]
Bez dostaw już w czwartym kwartale zabraknie ok. 500 mln m sześc. gazu niezbędnych dla firm.
[...]
Andrzej Lipko (były szef
PGNiG): – Jeśli w najbliższych tygodniach nic się nie zmieni, to już w listopadzie trzeba będzie w kraju ogłosić 10. stopień zasilania gazem. A to oznacza, że zakłady przemysłowe otrzymają minimalne ilości paliwa, tyle, by nie musiały całkowicie wyłączać instalacji.
[...]
Polsko-rosyjski kontrakt jest konieczny, bo problemy będziemy mieć nie tylko w tym roku, ale i w przyszłym. Obecnie na 2010 r. brakuje 2,5 – 3 mld m sześc. gazu i tak będzie w kolejnych latach. Problemy mogą się skończyć dopiero w 2014 r., kiedy to ma powstać gazoport w Świnoujściu.

To całkowicie odmienne informacje, niż te, które miesiąc temu prezentował sekretarz specjalnego zespołu ds. bezpieczeństwa energetycznego przy premierze Tusku, Maciej Woźniak:

- Polsce nie zabraknie gazu w tym roku. Nawet gdyby nie udało się zawrzeć nowego kontraktu ze stroną rosyjską, to w styczniu roku 2010 mamy sytuację identyczną, jak w styczniu tego roku. To znaczy pełne magazyny. Jeżeli zima będzie podobna do tej w tym roku, to będzie jak w tym roku. Nie będzie potrzeby ograniczać dostaw do wielkiej chemii czy petrochemii.

Jednak zagrożenie nie jest tak jednoznaczne. Magazyny są pełne w 95% zużycie gazu spada, jak podaje PGNiG:

11% spadek sprzedaży tego surowca w II kwartale 2009 roku w stosunku do analogicznego okresie roku ubiegłego. Przyczyną spadku sprzedaży był zmniejszony pobór gazu przez klientów przemysłowych, głównie przez zakłady azotowane (spadek o 12%), jak i pozostałych klientów przemysłowych (spadek o 16%). Dodatkowo klienci indywidualni zmniejszyli zapotrzebowanie na gaz o 11% ze względu na wyższą o 2oC średnią temperaturę powietrza w miesiącu kwietniu, który kończy sezon grzewczy w Polsce.

Kryzys, zapowiadany przez Rzeczpospolitą wcale nie jest nieunikniony. Wszystko zależy od pogody, a to słowo nie pada w artykule.

Jeśli bowiem będzie ostra, mroźna zima, to może powtórzyć się doświadczenie z początku 2006 r., gdy potężne styczniowe mrozy nałożyły się na przerwy w dostawach z Ukrainy (proszę nie mylić tych przerw w dostawach z kryzysem noworocznym 2005/2006 między Rosją a Ukrainą - to było miesiąc później). Gazu zabrakło, bo system nie potrafił więcej wydać z magazynów, a nie dostawaliśmy wystarczających ilości w rurociągach. Przy takich warunkach - nagłych atakach mrozu - kryzys się powtórzy - dostawy nie nadążą za gwałtownie rosnącym popytem. Ofiarą padnie przemysł (wielka chemia, Orlen), choć to nie on generuje wtedy popyt.

Jeśli jednak będzie ciepła zima, to zużycie gazu może osiągać niewiele powyżej 40 mln m3/dzień. I tak powinniśmy wytrzymać do wiosny.

Tylko że mamy cały czas “stan wyjątkowy w gazie”, będąc całkowicie zależnym od pogody. A na wiosnę też trzeba będzie coś wynegocjować. Wcale wtedy nie będzie lepiej. Ściana, przed którą stoimy - będzie jeszcze wyższa.

Popatrz, tyle lat walki o bezpieczeństwo energetyczne i na co nam przyszło…

NaftaGaz.pl

Komentarze (2)
1. września - i znowu zakręcą nam rurę!
 Oceń wpis
   

Tytuły w wielkich mediach, gazetach są rzeczywiście fantastyczne. Czasami jak się przeczyta tytuł, to nie wiadomo: wojna już czy dopiero za chwilę?  Mamy 1. września, okrągła, 70-ta rocznica wojny, atu znowu zakręcają nam rurę!

Tytuły w wielkich mediach, gazetach są rzeczywiście fantastyczne. Czasami jak się przeczyta tytuł, to nie wiadomo: wojna już czy dopiero za chwilę? Mamy 1. września, okrągła, 70-ta rocznica wojny, atu znowu zakręcają nam rurę!

Tytuł w dzisiejszej "Gazecie Wyborczej":
Gazprom_1wrzesnia.jpg

A informacja tak naprawdę jest bardzo techniczna i niewarta zainteresowania wielkich świata mediów.:

"Prace remontowe na rurociągu jamalskim" (NaftaGaz.pl)

Zresztą w Gazecie Wyborczej drobniejszym drukiem jest o wiele spokojniejsza informacja:

"Transport gazu gazociągiem Jamał-Europa zostanie wstrzymany do 30 godzin" - zapowiedział rosyjski koncern. W tym czasie będą prowadzone "synchronicznie prace na terenie Rosji, Polski i Niemiec".

- Ten termin został wyznaczony już w zeszłym roku. To rutynowe prace, prowadzone co rok - powiedziała "Gazecie" Małgorzata Polkowska, rzecznik Gaz-Systemu, który zarządza siecią gazociągów w Polsce.

Wyborcza

W związku z tym drobnym elementem obchodów Drugiej Wojny Światowej, przypomniałbym, co się działo rok temu.

Rosja ma zakręcić kurek - 1 września

Angielski "The Telgraph" daje duży tytuł: "Russia may cut off oil flow to the West" - "Rosja może odciąć dostawy ropy dla Zachodu".

Mamy zakręcony rosyjski kurek z ropą... na razie w doniesieniach The Telegraph. Zaczyna się typowo: "rośnie strach" ("Fears are mounting"). Później, że taki krok, to byłaby "dramatyczna eskalacja kryzysu gruzińskiego".("a dramatic escalation of the Georgia crisis"), no i spowodowałoby "spustoszenia na rynku ropy" ("play havoc with the oil markets").

To było w przeddzień, a 1. września 2008 roku...

W sobotę we wszystkich mediach padało dramatyczne pytanie: "Co będzie, jak nam zakręcą kurek?"

W telewizjach informacyjnych (TVN 24) przez cały dzień ta informacja była powtarzana bez końca. ciągle na początku powoływano się na "zachodnie media", a potem już... oddawaliśmy się lękom

  • - czy to się naprawdę stanie,
  • - ile to razy już Rosja kurek zakręciła,
  • - jakie będą skutki zakręcenia tego kurka
  • - czy jesteśmy przygotowani do zakręcenia kurka
  • - jak z naszym bezpieczeństwem energetycznym.

Politycy opowiadali, jak to "Rosjanie posługują się ekonomią strachu", eksperci twierdzili, że "Rosja jest zdolna do tego", a nawet rosyjscy "nie wykluczali takiej możliwości".

Padały słowa:

  • - "rosyjski odwet" (za poparcie Gruzji)
  • - "sądny poniedziałek",
  • - "Kreml trzyma w szachu niemal całą Europę, niepokorni (to chyba my...) muszą się liczyć z podwyżkami, albo z tym, że kurek z ropą czy gazem zostanie zakręcony"
  • - "Kreml stoi za przeciekami do prasy'

Pierwsze miejsca w wieczornych serwisach informacyjnych trzech głównych stacji zajęło właśnie zakręcanie kurka.

Co roku nam zakręcają. Raz ropę, raz tylko gaz.

Tutaj można zobaczyć klipy video z serwisów informacyjnych 1. września 2008r.

 

Komentarze (0)