Kolejna odsłona gazowego kontraktu 2006 r.
 Oceń wpis
   

Super_Express.jpgDo prasy przeciekł kolejny dokument pokazujący jak podejmowano decyzje w 2006 roku. "Super Express" opublikował fragment decyzji ówczesnego Ministra Skarbu Wojciecha Jasińskiego.

"Super Express" dotarł do, tajnej do niedawna, korespondencji z listopada 2006 roku pomiędzy prezesem PGNiG Krzysztofem Głogowskim i ówczesnym ministrem skarbu. Jasiński został poinformowany, że w efekcie nowego porozumienia koszty dostaw wzrosną o niemal miliard dolarów (około 3 miliardów zł!). Głogowski napisał też, że nowa umowa spowoduje wzrost cen gazu o 10 procent. Jasiński odpowiedział błyskawicznie już następnego dnia: "Ze względu na ograniczony czas do wyrażenia opinii, MSP nie miało możliwości analizy przekazanego projektu umowy. (?) Niemniej (...) Minister Skarbu Państwa wyraża zgodę na zawarcie umowy" - czytamy.

Gaz_2006_Jasinski_pismo.jpg

Blisko 3 miliardy złotych straciła Polska na porozumieniu gazowym, jakie w 2006 roku podpisał PGNiG z Rosjanami. Wszystko odbiło się na naszych kieszeniach, bo ceny gazu wrosły o 10 procent. Pikanterii dodaje fakt, że ówczesny minister skarbu Wojciech Jasiński (62 l.) z PiS wyraził zgodę na zawarcie niekorzystnej umowy, choć sam przyznał, że... nie miał czasu na jej analizę.

Kilka słów ode mnie:

- Rosjanie zwrócili się do nas już w październiku 2005 roku. Do pierwszych spotkań doszło dopiero 11 miesięcy później. W tym czasie resort skarbu był zajęty wymianą zarządów w PGNiG - twierdzi Andrzej Szczęśniak, ekspert rynku paliw.

- Nic więc dziwnego, że potem w pospiechu podejmował decyzję. Zastanawiam się również, dlaczego pismo trafiło do ministra dopiero 14 listopada, skoro już 4 dni wcześniej w Moskwie dopięto szczegóły porozumienia. Jego zdaniem ta sytuacji pokazała polityczną dwulicowość PiS.

- Mieli usta pełne antyrosyjskiej retoryki. Kiedy przyszło do konkretów, po cichutku podpisali katastrofalną umowę.

 

Super_Express_Jasinski.jpg

 

Warto też zwrócić uwagę na wypowiedzi dwóch ministrów: byłego i obecnego rządu.

Według Pawła Poncyljusza (41 l.), byłego wiceministra gospodarki, Jasiński został postawiony pod ścianą. - Kontrakt gazowy był podpisywany pod presją Rosjan, którzy szantażowali nas wstrzymaniem dostaw. Z braku czasu minister nie miał możliwości rzetelnej oceny treści umowy. W dodatku nie dysponował odpowiednimi komórkami merytorycznymi - twierdzi Poncyljusz.

- To przykład rażącej niegospodarności i niedbałości ministra. Umowa została podpisana na poniżających warunkach - odpowiada Mikołaj Budzanowski (39 l.), obecny wiceminister skarbu.

Oczywiście dalej następuje rutynowa wymiana ciosów z rozpatrywaniem sprawy na komisji sejmowej ("umową gazową zaakceptowaną przez byłego ministra w 2006 roku zainteresowała się Sejmowa Komisja Skarbu"), straszeniem się prokuraturą ("Włodzimierz Karpiński (49 l.), wiceszef komisji skarbu: jeśli okaże się, że Jasiński nie wykazał należytej staranności, to komisja skieruje sprawę do prokuratury"), a nawet Trybunałem ("Według wicemarszałka Sejmu Stefana Niesiołowskiego (66 l.) z Platformy Obywatelskiej, Jasiński powinien stanąć przed Trybunałem Stanu!").

Nudą wionie. Jak PiS wróci do władzy, to może coś bardziej spektakularnego wymyśli, żeby ukarać "zdrajców", którzy teraz negocjują nową umowę... Jakieś publiczne chłosty, dyby, flet hańby, klatka błaznów (o!), kuna, pręgierz... Może to wyglądać efektownie, zwłaszcza jak telewizje będą na żywo transmitowały.

Lud by się lepiej bawił, w końcu bilet każdego kosztował tylko stówkę. Jak dotąd.

Andrzej Szczęśniak

www.szczesniak.pl

 

Komentarze (0)
Droższa energia dla przemysłu, dlaczego?
 Oceń wpis
   

 

Kilka lat temu, gdy polscy transportowcy demonstrowali z powodu wysokich cen diesla, zwracałem uwagę, że Polska nie wykorzystuje możliwości zwolnienia tego paliwa z podatku właśnie dla transportu. Odpowiedzią jak zwykle było milczenie. Dzisiaj mamy to samo w sprawach energii.

Droga energia dla przemysłu, ogólnie dla gospodarki jest niszcząca. W świecie konkurującym cenami produktów, każde dodatkowe koszty, które podwyższają cenę - obniżają konkurencyjność. To uczone sformułowanie oznacza, że nie sprzedamy swoich produktów, gdyż inni potrafią je wytworzyć taniej.

Unia Europejska generalnie opodatkowuje energię, starając się ograniczyć jej zużycie. Jednak kraje europejskie, mające wiekowe tradycje produkcyjne, nie są na tyle niemądre, żeby podcinać korzenie swoim przedsiębiorstwom.

Dlatego w Dyrektywie 2003/96/WE ws. opodatkowania energii elektrycznej i produktów energetycznych wprowadzono przepisy umożliwiające stosowanie preferencji (ograniczających koszty) albo wyłączenie z opodatkowania lub zwroty kosztów. Nie jest to idealny mechanizm, podatki powinny być równe i proste, bez wyjątków, ale jest.

Problem Polski polega na tym, że mamy wysokie podatki - stawka jest kilkukrotnie wyższa od unijnych wymogów), zajmujemy 5. miejsce w EU, wyższe maja jedynie Duńczycy, Szwedzi Austriacy i Niemcy. W Polsce akcyza wynosi 20 zł (ok 5 Euro) za MWh, gdy 13 krajów Unii Europejskiej stosują stawki podatku akcyzowego od 3,2 do 0,5 €/MWh, a 9 krajów - poniej 0,5 €/MWh. Na dodatek nie stosujemy dopuszczalnych ulg dla energochłonnego przemysłu.

Forum Odbiorców Energii Elektrycznej i Gazu przedstawia takie zestawienie:
Energia_podatki_PL_EU.jpg

Możemy narzekać na Unię, wybrzydzać na jej biurokrację, ale sami mamy dużo gorszą, mniej wrażliwą na potrzeby gospodarki i bardziej zainteresowaną swoimi dochodami, niż rozwojem polskiego gospodarki, a więc i naszego dobrobytu.

Andrzej Szczęśniak

NaftaGaz.p

Komentarze (0)