Niskie płace
 Oceń wpis
   

 Polska okupuje końcowe miejsca w zestawieniu płac krajów europejskich. Mniej płacą pracownikom jedynie Bułgaria, Rumunia, Litwa i Łotwa. Na dodatek płace te obniżają się (realnie i relatywnie do EU) w ostatnich latach.

Zestawienie płac w krajach Unii pokazuje, że Polska nie jest w stanie tworzyć nowych, dobrze płatnych miejsc pracy. Wg Eurostatu zajmowaliśmy "zaszczytne" czwarte miejsce od końca. Mniej płacono pracownikom jedynie w Bułgarii, na Litwie i Łotwie (Rumunia - z pewnością także poniżej naszych płac - nie została ujęta w 2010 roku).

 

Labour_cost_per_hour_in_the_business_economy,_2010.png

 

Zobaczywszy nasze miejsce w szeregu na wykresie, popatrzmy na zestawienie tabelaryczne:

 

Labour_cost_per_hour_in_euros_2008-2010.jpg

 

Polska miała płace w gospodarce na poziomie 7 euro / godzinę. Przeciętna unijna to 22,5 euro i 26,8 euro w strefie euro. Polskie płace to 31% płac unijnych i 26% płac strefy euro. Zarabiamy więc jedną trzeciąeuropejskich poborów i jedną czwartą tego, co w starej Europie (strefa euro to głównie kontynentalne kraje zachodniej Europy).

Niepokojące są trendy w ciągu tych ostatnich lat. Gdy płace w Europie rosną pomimo kryzysu - w Polscespadają. W 2008 roku płace wynosiły 7,5 euro/godz. (34,7% średniej EU), w 2009 - spadły o 15% do 6,4 euro (29% EU) i lekko wzrosły do 7 euro/godz. w 2010 roku (31% średniej EU). Gdy w EU wzrosły w czasie kryzysu o 4% (0,9 euro%), w Polsce spadły o 9% (0,5 euro).

Oprócz wymienionych wyżej krajów z końcówki listy nikt tej strategii dostosowania się do kryzysu nie zastosował. We wszystkich innych krajach wynagrodzenia rosły (potwierdza to trend przedstawiony we wpisie"Płace w dół, czyli zwiększamy konkurencyjność").

Warto też zauważyć, że jeśli płace w przemyśle wytwórczym są w zachodniej Europie (strefa euro) o 9% wyższe od płac w gospodarce, to w Polsce jest odwrotnie - są o 10% niższe.

Cóż się dziwić, że pracownicy uciekają, gdy udział płac w PKB maleje a ci bardzo tani robotnicy w Polsce są dużo kilkakrotnie lepiej wynagradzani za granicą. Więc wyjeżdżamy za pracą ("Miejsca pracy? preferujemy eksport") lub na stałe ("Emigrujemy").

Andrzej Szczęśniak
www.szczesniak.pl

- - -
źródła: Eurostat i + tabele

Komentarze (4)
Wydatki socjalne czy urzędnicy?
 Oceń wpis
   

 Wiele się narzeka na sztywne wydatki budżetu, które uniemożliwiają rządowi elastyczne reagowanie na kryzys. Oczywiście chodzi o wydatki socjalne, które są "nadmierne i rozdęte". Nic nie mówi się o wydatkach rządowych na administrację. Są one praktycznie równe wydatkom socjalnym.

Jeśli przyjrzeć się wydatkom publicznym (sektora instytucji rządowych i samorządowych), to wydatki na administrację publiczną, dokładnie na koszty pracy (+ zużycie pośrednie) są praktycznie równe transferom socjalnym. W 2010 roku koszty administracji wynosiły 229,7 miliardów zł (16,3% PKB), gdy wydatki socjalne 241,2 mld zł (17,1% PKB).

 

Budzet_wydatki_publiczne_MFin_2010.jpg

 

Jeśli przyrównać się do europejskiego wzorca, to koszty naszej biurokracji były zwykle (licząc jako % PKB)wyższe od krajów strefy Euro. Wyjątkiem jest rok kryzysowy - 2009.

 

Budzet_koszty_panstwa_EU_MFin_2010.jpg

 

Jeśli zaś porównać wydatki socjalne, to przez wszystkie ostatnie lata były one niższe (jako % PKB)- o 2,5% do 6,5% PKB niż w budżetach strefy Euro. I co zadziwia - w czasie kryzysu 2009 roku - różnica to się zwiększyła do 6,5%. Unia Europejska zwiększała transfery socjalne, my zmniejszaliśmy. Różnica bardzo charakterystyczna.

 

Budzet_wydatki_socjalne_EU_MFin_2010.jpg

 

- - -
źródło danych: Ministerstwo Finansów - Program Konwergencji - Aktualizacja 2011

Komentarze (2)