Ropy już na ponad 50 lat - zła wiadomość dla Peak Oil
 Oceń wpis
   

 Nowy "Przegląd statystyczny BP" przynosi jak zwykle analizę zasobów ropy naftowej i jej wydobycia. Na pierwszy rzut oka niewiele się zmienia - na świecie mamy udokumentowanych zasobów ropy naftowej pokrywających nasze dzisiejsze potrzeby na 46 lat. Niewiele to mówi i nie wpłynie z pewnością na tych ciągle powtarzających, że "ropa się kończy"...

Ale być może pewne trendy, które dzięki doskonałym statystykom BP (gdzie są podobne polskie?) umożliwiają przyjrzenie się historycznym trendom, które powinny wyleczyć z "surowcowego pesymizmu" choćby kilka myślących osób.

 

 

Jeśli bowiem popatrzymy na dostępne zasoby w perspektywie 30 lat to widzimy, że ich ilość znacząco się się zwiększa. O ile w 1980 roku (30 lat temu) było 667 miliardów baryłek (91 miliardów ton) ropy naftowej, to w 2010 roku było jej już 1383 miliardy baryłek (189 miliardów ton). Te udokumentowane rezerwy się podwoiły! Przybyło 716 miliardów baryłek, czyli 107%.

Co ciekawsze, stosunek produkcji ropy do jej zasobów (R / P ratio) w tym czasie się zwiększyło o 17 lat! O ile w 1980 roku ropy było na 29 lat, to obecnie mamy jej na 46 lat. Jeśliby posłuchać ruchu Peak Oil w 1980 roku, to dzisiaj świat byłby bez ropy. Dobrze, że mimo wielkiego zgiełku mało kto tego słucha.

Ale jeszcze jedna sensacja: od 1999 roku BP wykazuje zasoby kanadyjskich piasków roponośnych. Ich produkcja to już około 1,5 milina baryłek dziennie, więc widać, że jest to rodzaj ropy, który daje się wydobywać. Jeśli te zasoby dodać do klasycznej ropy - to mamy ropy na 51 lat!

Aktywiści Peak Oil muszą powoli zacząć szukać innego przedmiotu troski. A przemysłowi nowej energii nie będzie już chyba wypadał ciągle powtarzać, że "ropa się kończy"? To zależy od dziennikarzy, czy będą się dawali na to nabierać.

- - -

NaftaGaz.pl

Komentarze (7)
Polacy jednogłośnie za polskim gazem łupkowym
 Oceń wpis
   

 Instytut Globalizacji zamówił w TNS OBOP badania opinii publicznej. Pytali o gaz łupkowy. Odpowiedzi są jednoznaczne.

1. Pytanie: czy Polska powinna rozwijać własne technologie wydobycia gazu łupkowego?

Powinna! zgadza się z tym w zupełności 56%, a zgadza się 24% - razem 80%. (warto zauważyć - nie zgadza się zaledwie 5%, a osoby z wyższym wykształceniem zgadzają się w 66%, zaś osoby w wieku 30-39 lat - w 64%).

Gaz_Lupkowy_opinie1.jpg

2. Pytanie: czy polskie pańśtwo powinno sprawować kontrolę nad złożami gazu łupkowego?

Powinno! Aż 66% zgadza się w zupełności, a 19% zgadza się. Razem: 85%. Zarówno osoby z wyższym wykształceniem (78%), mieszkańcy regionu wschodniego (74%), jak i osoby w wieku dojrzałym - 50-59 lat (72%) są bardzo za tym rozwiązaniem.

Gaz_Lupkowy_opinie2.jpg

3. Pytanie: czy państwo polskie powinno inwestować w wydobycie gazu łupkowego?

Powinno! Zgadza się w zupełności 61%, a zgadza się 21%, razem 82%.

Gaz_Lupkowy_opinie3.jpg

4. Polacy nie mają dylematu, czy wydobyciem gazu łupkowego powinny zająć się firmy polskie czy zagraniczne?

Polskie! Za nimi opowiada się łącznie 74%, podczas gdy za zagranicznymi łącznie 9%. Po polskiej stronie stoją mieszkańcy wielkich miast (68% zdecydowanie za przy średniej 61%), zaś po stronie firm zagranicznych osoby młode w wieku 20-29 lat (zdecydowanie za nimi 6% przy średniej 3%).

Gaz_Lupkowy_opinie4.jpg

Brałem udział w konferencji prasowej na ten temat jako ekspert zaproszony przez Instytut. Zrelacjonował moje słowa jedynie “Nasz Dziennik”:

Zdaniem Andrzeja Szczęśniaka, eksperta rynku paliw, pytania zadane respondentom dotyczyły jednej kwestii, którą można podsumować: “Czy dać sobie wynieść z kredensu zastawę?”.

- Zasadniczo pytanie teraz jest takie: jak Polska poradzi sobie z całkowicie nowym wyzwaniem, jakim jest bycie krajem bogatym w zasoby - stwierdził Szczęśniak. Podał dwa przykłady: szczęśliwy - czyli Norwegia, która poprzez inwestycje państwowe wzbogaciła się na wydobyciu ropy naftowej i gazu, oraz nieszczęśliwy - Nigeria, która naciskana przez zagraniczne koncerny nie partycypuje w zyskach.

Wskazał, że przyjęty obecnie model ma pewne wady, które napawają pesymizmem.

- Pierwszy podstawowy błąd jest taki, że w ramach tzw. szerokiego otwarcia praktycznie rozdaliśmy wszystkie koncesje. To jest fakt, który stawia nas na gorszej pozycji negocjacyjnej w przyszłości, niż gdyby rozdać na początku 5-10 koncesji i powiedzieć: stop, czekamy, negocjujemy i otwieramy rynek [w sposób] kontrolowany - podkreślił ekspert.

To chyba mój debiut na tych łamach - nigdy tam nie występowałem, a nawet gdy raz zadzwoniono, to i tak nie opublikowano. W Radio Maryja mówiono o mnie bardzo brzydko, ale nie będę powtarzał, bo to brednie. Z Telewizji Trwam pyta mnie czasami o ceny paliw bardzo miła dziennikarka.

A wyników nie trzeba chyba komentować. Ludzie mają jasny obraz spraw. Pytanie, czy politycy sprostają tym wymaganiom.

Andrzej Szczęśniak
www.szczesniak.pl
- - -
źródło: Instytut Globalizacji

Komentarze (2)