Polska - mało płacy w GDP
 Oceń wpis
   

 Nawiązując do wpisu "Polscy tani robotnicy", w którym pokazałem amerykańskie statystyki dotyczące prac w przemyśle przetwórczym, warto rzucić okiem na płace jako element dochodu narodowego (PKB = GDP). Otóż w Polsce nie jest z tym różowo.

Analizując udział płac w PKB wg Eurostatu, można wysnuć wniosek, żewynagrodzenia pracownicze nie są najważniejszym elementem polskiej gospodarki. Oczywiście w porównaniu z innymi państwami członkowskimi Unii.

 

 

Oprócz bardzo niskiego miejsca Polski w tym rankingu (państw unijnych i nie tylko) warto zauważyć trend spadkowy, który spowodował, że udział płac w polskim PKB zmniejszył się o 3% od 2001 roku.

Andrzej Szczęśniak

www.szczesniak.pl

- - -

- dane: średni udział wynagrodzeń pracowniczych (Compensation of employees) w PKB za 2001-2010, zmiana 2010 wobec 2001.
- źródła: Eurostat

 

Komentarze (5)
Nie fair, Panie Premierze
 Oceń wpis
   

 Polska Izba Paliw Płynnych we wtorek 9 sierpnia wezwała do obniżenia podatków na paliwa:

"Nie możemy dzisiaj wykluczyć, że w przeciągu najbliższych kilkudziesięciu dni cena benzynybezołowiowej ukształtuje się na poziomie 6 zł, a to oznacza że olej napędowy może kosztować 5,80 - 5,90 zł" - mówiła prezes Izby Halina Pupacz.

Wróżenie z fusów pod wezwaniem przewidywania cen jest już tak popularnym sportem, że nawet szefowie wydawałoby się poważnych instytucji branżowych o uprawiają. Tu jednak był totalny niewypał. Konferencję zwoływano, gdy ceny pracowicie pięły się w górę. 6 sierpnia było już po totalnym załamaniu notowań ("4 sierpnia - panika na giełdach, ropa spada o 6%"), a wróżby wypadły niepoważnie.

Jednak jeśli nad takimi zabawami można przejść do prządku dziennego, to zachowania Pana Premiera zasługuje na naganę. Oczekiwania Izby, by obniżyć akcyzę, w środę komentował premier Tusk:

Premier Tusk odniósł się do opinii ekspertów Polskiej Izby Paliw Płynnych, którzy uważają, że cena benzyny PB95 może wkrótce osiągnąć 6 złotych za litr i domagają się obniżenia podatków, w tym akcyzy. Zdaniem premiera, jest to działanie nieuczciwe.

Money.pl

więcej...

Tą wypowiedź traktuję jako inwektywę.

"Postulować obniżkę akcyzy po to, by skonsumować tę obniżkę samemu to jest coś, czego bym się najbardziej obawiał. Parę razy państwo polskie przeżywało taką sytuację, że obniżało akcyzę, wypływy do budżetu malały, natomiast ceny pozostawały bez zmian" - stwierdził premier.
PAP

Premier Tusk bardzo emocjonalnie odniósł się do żądań obniżenia akcyzy. Mówił o przyzwoitości, nieuczciwości, nazywał to inwektywą. Moim skromnym zdaniem nie na miejscu. Są to oczywiste żądania przedstawicieli biznesu, by nie niszczyć im rynku, a wysokie ceny niszczą popyt, to oczywiste.

Pan Premier wchodzi na płaszczyznę moralizatorską, a jednocześnie mówi rzeczy niepokojące.

"Codziennie analizuję z ministrem finansów Jackiem Rostowskim i z szefami firm paliwowychmożliwość działania także na akcyzie. Ale ewentualne działanie musi być umocowane w szerszym kontekście" - oświadczył w środę Tusk na konferencji prasowej

PAP

Czy szef rządu powinien spotykać się codziennie z szefami państwowych rafinerii? Być może, ale czy powinien z nimi analizować "możliwości działania nie tylko na akcyzie? Nie na akcyzie, to znaczy chyba też na cenach? Efekty są natychmiast. 12 sierpnia:

Orlen zamroził cenę paliw. Maksymalnie 5,19 zł za litr

Benzyna 95 na stacjach Orlenu może kosztować maksymalnie 5,19 zł za litr, a litr oleju napędowego - 5,14 zł.

Wyborcza

Orlen ogłasza taką decyzję po raz pierwszy, działając wbrew rynkowym standardom, które obowiązywały dotychczas. jak widać "codzienne analizy" przemówiły szefom firm paliwowych (w końcu premier to właściciel...) do wyobraźni.

Na nagrodę nie trzeba było długo czekać:

W Orlenie i Lotosie spadają ceny hurtowe paliwa. I właśnie dlatego dziś premier wyjątkowo pozytywnie ocenił zarządy obu tych firm, zapewniając, że nie ingerował w ich decyzje. - Ceny hurtowe podążają za tym, co dzieje się na rynku światowym, widać, że nie ma skoku na kasę w Orlenie i Lotosie - stwierdził Donald Tusk. - Marże są na granicy wytrzymałości obu firm.

Rzeczpospolita

Pan Premier pozytywnie ocenił... jasne, są wybory, trzeba dać trochę ulgi tym, którzy pójdą, a dzięki tańszej benzynie nawet pojadą do urn wyborczych. Ale widać, że Pan Premier gra nie fair.

Gani przedsiębiorców za to, że bronią swego rynku, a chwali firmy będące jego (państwa) własnością. I niestety widać, że zbyt intensywnie z nimi "analizuje" różne możliwości, bo powtarza bajki, które mu opowiadają. Mówienie bowiem, że marże są na granicy wytrzymałości obu firm o firmach, które biorą z rynku dwa razy większe marże niż rafinerie europejskie nie przystoi powadze urzędu premiera "państwa średniej wielkości". Gdy na koniec lipca marżę rafinerii europejskich wynosiły 19 groszy na litr w benzynach, Orlen i Lotos brały po 40 groszy. W olejach napędowych europejskie zarabiały 28 groszy na litrze, polskie 57 groszy.

Grosze brzmią śmiesznie, ale gdyby to trwało cały rok, to ulubione polskie państwowe koncerny Pana Premiera zarobiłyby ekstra (poza tym, co zarabiają rafinerie europejskie) pięć i pół miliarda złotych (1 miliard 230 milionów w benzynach i 4 miliardy 240 milionów w ON). Więc rzeczywiście "marże są na granicy wytrzymałości obu firm".


Podobnie niedawno to niepokojące zjawisko ogromnej "premii lądowej" widzieli analitycy DI BRE Bank:

I przy następnej konsultacji radziłbym Panu Premierowi, by zapytał tak wysoko przez siebie cenionych menedżerów, dlaczego w Płocku (tuż pod największą polską rafinerią) ceny na stacjach są tak wysokie jak w Zakopanem?

I jeszcze jedno: dlaczego pomimo tak fantastycznej "premii lądowej" sytuacja finansowa naszych kolosów nie jest najlepsza, a jednego trzeba nawet sprzedać?

Andrzej Szczęśniak
www.szczesniak.pl
 

Komentarze (1)