Eksplozja złych długów Polaków
 Oceń wpis
   

 Media obiegły informacje o dobrych nastrojach konsumentów, podnoszących sprzedaż i PKB. Cieszymy się. Jednak warto zajrzeć, skąd się te wydatki biorą. Otóż jednym z ich źródeł jest zadłużenie. I przybiera ono ostatnio bardzo trudne formy. W ciągu ostatnich lat wzrosła gwałtownie ilość Polaków zadłużonych ponad swoje możliwości. To znaczy - nie wywiązujących się ze spłat długu.

Popatrzymy na dane Krajowego Rejestru Długów. Obejmują one zarówno przedsiębiorstwa jak i indywidualnych dłużników.

 

Zadluzenie_Polakow_Kwoty_2011_KRD.jpg

 

 

2,5 tysiąca na przeciętnego Polaka


 

Jeszcze w sierpniu 2008 roku było tego 59,2 miliarda. Wzrost w ciągu 2,5 roku o 64%.

Gwałtownie rośnie także ilość osób (i przedsiębiorstw) nadmiernie zadłużonych: w roku 2011 ich liczba przekroczyła 2 miliony.

 

Zadluzenie_Polakow_2011_KRD.jpg

 

Jak widać, jeszcze na początku 2007 roku było ich 174 tysiące. Cztery lata i jest ich prawie dwunastokrotnie więcej.

Są różne poziomy zadłużenia:

  • konsumentów,
  • przedsiębiorstw,
  • samorządów,
  • budżetu państwa,
  • finansów publicznych
  • czy w końcu gospodarki narodowej.

Ten pierwszy nie wygląda najlepiej. I jeśli przyjrzeć się tym bardziej wstydliwym motywacjom ostatnich dramatycznych wydarzeń, to i w przypadku Andrzeja Leppera i byłego policjanta, który się podpalił przed siedzibą rządu - wystąpiły te same powody: kłopoty finansowe. Czy ta frustracja zagra w wyborach?

 

Andrzej Szczęśniak
www.szczesniak.pl

 

 

Komentarze (1)
Czy my się w Europie rozwijamy?
 Oceń wpis
   

 Często padają określenie "zielona wyspa" kojarzy się jednoznacznie: Irlandia, jej szybki awans z kraju zacofanego i biednego do poziomu 154% unijnego PKB *2001 r.), wyższego niż sąsiednia W Brytania. Powstaje więc pytanie, jak się rozwijamy w Unii? Czy nadrabiamy stracone dziesięciolecia? Czy przeganiamy naszych sąsiadów? Czy zbliżamy się do przeciętnej europejskiej?

Pierwszy rzut oka na tabelkę mówi wprost: NIE, nie nadrabiamy zaległości, rozwijamy się wolno i wyprzedają nas kraje dawniej biedniejsze od nas. Przyjrzyjmy się:

Rok 2001 - Polska zajmuje siódmą pozycję od końca. Nasz PKB na mieszkańca to 28% średniej europejskiej.

Rok 2010 - zajmujemy piąte miejsce od końca z PKB wynoszącym 38% średniej EU - spadliśmy o dwa miejsca! Wyprzedziły nas:

  • Estonia (2001 = 26%, 2010 = 44% średniej EU) oraz
  • Słowacja (2001 = 22%, 2010 = 50% średniej EU)

Dobrą stroną wejścia do Unii krajów "nowej Europy" jest nadrabianie zaległości (Polska z 28% średniej unijnej do 38%). Bardzo dobrze - w ciągu ostatnich 10 lat nierówności w Unii się zmniejszyły. Ale jako kraj nie mamy się zbytnio czym szczycić. Inni rozwijają się szybciej.

I choć dużo brakuje nam do "chorego człowieka Europy", czyli W. Brytanii, która spadła prawie 30% ze swojej wysokiej szóstej pozycji w Europie na jedenastą. Zawszą są jacyś gorsi. Tylko tym się możemy pocieszać.


Andrzej Szczęśniak


www.szczesniak.pl

 

- - - -

źródło: Eurostat, PKB na mieszkańca w cenach realnych.

Komentarze (4)
Nord Stream czyli porażka na życzenie
 Oceń wpis
   

Nord StreamNo i stało się – gaz ziemny zaczyna omijać Polskę i kraje środkowej Europy. Pierwsze próby odbywają się dzisiaj:

Nord Stream napełniany gazem technologicznym

We wtorek 6 września wtłoczone zostały do rurociągu Nord Stream pierwsze ilości gazu ziemnego, który pozwoli na utrzymywanie w niej odpowiedniego ciśnienia.

Budowę pierwszej nitki bałtyckiego rurociągu zakończono w czerwcu. Od tej pory trwały próby techniczne. System rurociągowy został uszczelniony i osuszony, przy użyciu azotu wyparte zostało z niego powietrze.

NaftaGaz.pl

Pierwsze i najważniejsze stwierdzenie: Klęska polskiej polityki i to na własne życzenie.

Gdy w 1997 r. – powstaje spółka North Transgas, utworzona przez – Neste Oy i Gazprom, która zaczyna opracowywać projekt gazociągu transbałtyckiego z Rosji przez Finlandię, Bałtyk, Szwecję i Danię do Niemiec, sprawa jest jeszcze dość abstrakcyjna. Jednak już w grudniu 2000 r. projekt ten otrzymuje w Komisji Europejskiej status TEN (Sieci Transeuropejskie). 25 kwietnia 2001 Gazprom zawiązuje porozumienie z niemieckimi spółkami Ruhrgas i Wintershall, Fińska spółka Fortum przeprowadza analizę opłacalności projektu.

Kluczowym punktem – decydującym o losach tego rurociągu była polska odmowa z 2001 i 2002 r., na poprowadzenie przez Polskę drugiej nitki rurociągu jamalskiego – tzw. “pieremyczki”, omijającej Ukrainę. Brak zgody władz Polski czyni pomysł przejścia przez Bałtyk realną alternatywą. Rozwój techniki przychodzi Rosjanom i Niemcom w sukurs.

Podstawowym elementem polskiej strategii wobec nowych rosyjskich rurociągów była wtedy (i jest do dziś) chęć zabezpieczenia interesów państw Europy Wschodniej, a w przypadku rurociągu jamalskiego – interesów Ukrainy. To było głównym powodem odmowy budowy drugiej nitki (wariant „pieremyczki”). O tym mówił wicepremier w rządzie Jerzego Buzka, Janusz Steinhoff w 2002 r.:

„problem tzw. pieremyczki – gazociągu południowego, omijającego Ukrainę. My powiedzieliśmy: zgoda na wszelkie projekty, które pozwalają wykorzystać tranzytowe położenie Polski, ale w takim stopniu, w jakim nie zagraża to interesom Ukrainy, która jest naszym strategicznym partnerem”.

Dzisiaj Nord Stream zaczyna działać. Jakie są skutki dla Polski?

  • utrata dochodów z przesyłu. (można było zawrzeć korzystny kontrakt, nie zawalić go tak, jak przy pierwszej nitce i odnosić realne korzyści finansowe)
  • utrata szansy na tańszy gaz. Tranzyt jest atutem w negocjacjach cenowych z dostawcą – dzisiaj to ćwiczy Turcja, Bułgaria i wiele innych krajów. My mamy gaz drogi, jednak krzyczący na głos o tym, nie chcą zauważyć przyczyn tego problemu)
  • utrata narzędzia politycznego wpływu w stosunkach z Rosją i Niemcami. Mając taki atut, można coś ugrać w staraniach o własne interesy. No ale Polska nie prowadzi polityki opartej na interesach, tylko na wartościach. Więc interesy robią inni.

Jak polska polityka wygląda – widać. Jakie przynosi skutki? Opłakane. Kiedyś pozwoliłem sobie napisać taką “wariację historyczną”, pod tytułem “Nord Stream – historia alternatywna” Tak według mnie mogłaby wyglądać twarda polityka, osadzona na dbaniu o polskie interesy i wykorzystywaniu swoich atutów. Nic z tego.

Andrzej Szczęśniak
www.szczesniak.pl

- – -

Więcej o Nord Stream

Komentarze (0)
Przeciętnie zadłużeni, ale drogo pożyczamy
 Oceń wpis
   

 Na pytanie ("Przeciętnie zadłużony europejski rząd"), dlaczego pomimo faktu, że państwo niemieckie jest potężnie zadłużone (bardziej niż francuski), a pomimo to dźwiga ciężar pomocy dla Grecji i innych dłużników, dyktując warunki w Unii, będąc największym płatnikiem - doczekałem się jednej fachowej odpowiedzi.

 

Eva wymieniła następujące czynniki:

  • sprawność gospodarcza,
  • konkurencyjność kraju na rynkach światowych (bilans handlowy - zawrotnie wysoki i płatniczy - również dodatni)
  • wierzytelności za granicą,
  • deficyt budżetowy - niski 3%,
  • polityka państwa (cele gospodarcze, umiejętność "zaciskania pasa"),
  • konsens społeczny - zadziwiające morale pracy i posłuszne społeczeństwo
  • zamożność - rozmiar zgromadzonego bogactwa narodowego - społeczeństwo ma, jak ostatnio podano, ok 5 bln majątku

Pełna zgoda. Te wszystkie elementy wyrażają się w tym, co ja miałem na myśli: koszt zadłużenia. W języku rynków finansowych nazywa się to uroczo "rentownością obligacji"

 

 

Te dane pokazują średnie odsetki od długoterminowych obligacji rządowych. Widać, że Polska płaci jedne z najwyższych kosztów w Europie. To sytuacja trudna uniesienia przez państwo, w którym spokój społeczny kupuje się kolejnymi długami, rosnącymi z dnia na dzień. I za te pożyczone środki, idące głównie na konsumpcję - przychodzi nam drogo płacić. Te kilka procent różnicy oznacza 20 miliardów rocznie więcej odsetek niz płaciliby Niemcy (zakładając, ze cały dług budżetu byłby na takich warunkach. Niezła pompa, trzeba się nieźle natyrać, żeby po 500 złotych od mieszkańca zabrać na obsługę tej różnicy.

Znacznie, bo ponad dwa razy taniej płacą Niemcy. My 5,9%, oni, 2,8%. Czyli będąc zadłużeni o 50% bardziej na jednostkę swego budżetu, płacą za zadłużenie o 30% mniej (także na jednostkę budżetu). To z pewnością jedna z przyczyn (ale także efektów przewag Niemiec, o których pisała Eva), dlaczego Niemcy stać na finansowanie Unii, a nas stać na... milion złotych pomocy dla Libii.

 

* * *

 

Ciekawa uwaga, która padła w mediach z zawierusze kryzysu:

kiedy stopy procentowe obligacji sięgną 7-8 proc. [Hiszpanie płacą 6,45 proc., Włosi - 6,25 proc.], kraje wchodzą w śmiertelną spiralę zadłużenia: koszty obsługi długu rosną szybciej niż zdolność gospodarki, żeby go obsługiwać

Wyborcza

Nasze 5,9% to jeszcze nie 7%. To jeszcze nie "śmiertelna spirala zadłużenia". Ale podduszanie i wyciek pieniędzy to już chyba tak.

Ale na takie czarne myśli wystarczy kilka pochwał od analityków...

– Wczoraj rentowność polskich obligacji 2-letnich wynosiła 4,53 proc., 5-letnich – 5,33 proc., a 10-letnich – 5,85 proc. Od początku miesiąca wzrosła minimalnie. Świadczy to o zaufaniu inwestorów do polskiego rządu – mówi Marek Rogalski, analityk DM BOŚ.

Gazeta Prawna

W rozmowie z PAP analityk Matteo Napolitano z ośrodka badawczego Economist Intelligence Unit (EIU) podkreślił, że rentowność polskich obligacji była ostatnio niższa, niż hiszpańskich, stało sie tak pierwszy raz od 12 lat. “Niższa rentowność polskich obligacji dowodzi, że rynek docenia zabiegi fiskalnej konsolidacji prowadzone przez polski rząd” – powiedział analityk.

Zachód.pl 

... możemy się spokojnie dalej zadłużać. Wystarczy że nas pochwalą. Ja też bym chwalił tak dobrego (dobrze płacącego) klienta.

- - -
dane: Eurostat

 

 

 

Andrzej Szczęśniak

www.szczesniak.pl

 

Komentarze (2)