Europa gratuluje Ukrainie rynkowych cen gazu
 Oceń wpis
   

 Powszechne jest w Polsce przeświadczenie, że Ukraina jęczy pod żelaznym butem Gazpromu, płacąc niebotyczne ceny za gaz i plując krwią - co miesiąc przelewa 600 milionów dolarów do Moskwy. Jednak to tylko ułuda nasza, biednych peryferii imperium. Europa ma inne zdanie.

Szefowa IEA Maria van der Hoeven podczas wizyty w Kijowie w październiku 2012 przywitała Ukrainę w klubie państw, importujących gaz po cenach rynkowych.

 

Ukraina-ceny-gazu-IEA-2012A.jpg

 

Jak widać, od początku 2009 roku, Ukraina przyłączyła do krajów kupujących gaz po cenach równych niemieckim cenom granicznym, czyli europejskiemu standardowi. Dla polskich polityków i dziennikarzy te ceny dla Ukrainy to tragedia, ale dla europejskich elit energetycznych to "good news".

Teraz bowiem możliwa jest Wielka Ukraińska Rewolucja Energetyczna. Zmiana na skalę ogromną, wg wzorców, jakie propaguje Międzynarodowa Agencja Energetyczna. Na czym polegają?

Po pierwsze zwiększyć produkcję. Trzeba więc otworzyć ukraiński rynek dla międzynarodowych firm, które wydobędą ukraiński gaz z łupkowych złóż, które są bardzo obiecujące. Należy im także stworzyć warunki, które zapenią korzystne działannie, co w języku międzynarodowym nazywa "korzystnym klimatem inwestycyjnym". Jak dobrze pójdzie (i doda się wydobycie z Morza Czarnego - też potrzebni inwestorzy, bo Ukraina nie ma know-how ani kapitału) to w 2030 nie trzeba będzie importować gazu z Rosji.

Aby zwiększyć produkcję, trzeba przyjąć i wprowadzić w życie zasady Energy Community Treaty. To proste - wydzielić system przesyłowy, żeby wszyscy mieli do niego dostęp, a ukraińskie państwo przestało na nim zarabiać. Przy takich cenach to i dywersyfikacja jest możliwa, nie dziw więc, że Ukraina (tak jak i Polska) marzy o gazoporcie tak intensywnie, że państwowy kontrakt podpisuje z instruktorem narciarskim. No i oczywiście energia odnawialna.

I po drugie - trzeba zwiększyć efektywność energetyczną. Żeby były do tego dobre warunki, trzeba zwiększyć ceny gazu. Najlepiej z pięć razy. Ukraina bowiem importowała w I kwartale 2012 gaz powyżej 3,4 tys hrywien / 1000 m3, a mieszkańcy mieli gaz po 800 hrywien. Więc pięć razy co najmniej. Także ciepło musiałby zdrożeć ze dwa razy, gdyż lokalne ciepłownie kupują gaz po 1500 hrywien. Wtedy warunki do wielkiej energetycznej rewolucji ukraińskiej będą gotowe.

Oczywiście wprowadzenie energii odnawialnej skończy z tą dramatyczną sytuacją, gdy energia elektryczna jest nieprzyzwoicie tania. Jak widać na wykresie pani dyrektor IEA, Polska już jest po dobrej stronie mocy (podobnie jak Węgry, Słowacja i cała Europa zachodnia), a Ukraina, Białoruś i Rosja ciągle trzymają się zabobonów, że prąd w gniazdku powinien być tani. Gdy w Polsce prąd ten jest po 13 eurocentów za kWh, to na Ukrainie po 3 centy. Tak być nie może. Wtedy jeszcze nie ma warunków do wielkiej rewolucji energetycznej. Trzeba je stworzyć, ciągle taniejąca energia odnawialna z pewnością przywróci właściwe proporcje rzeczy i Ukraina przybliży się do cywilizowanego modelu energetycznego.

 

Ukraina-ceny-energii-IEA-2012A.jpg

 

Jak już energia będzie droga, wtedy efektywność energetyczna będzie się mogła realizować bez przeszkód. Przecież jak mówią u nas "najtańsza energia to ta, której nie zużywasz" (szczególnie w zimie przy 30-stopniowych mrozach).

Sama rewolucja będzie polegała na szybkim dostarczeniu przemysłowi, który może przeżywać pewne perturbacje porewolucyjne, nie mogąc się przystosować do cywilizowanych warunków) odpowiednich urządzeń, aby mniej zużywał energii. Europejskie przedsiębiorstwa mają ich naprawdę dużo. Na przykład cała ukraińska metalurgia może zakupić ogromne ilości efektywnego energetycznie wyposażenia, których produkcja da pracę europejskim robotnikom, a zredukuje potrzebę nadmiernego, nieefektywnego wysiłku robotników ukraińskich.

Oczywiście w ramach rynkowych warunków rząd musi stworzyć odpowiednie zachęty i nakazać przedsiębiorstwom zastosowanie takich efektywnych urządzeń, najlepiej zmieniając normy i podwyższając standardy, bo przecież nie można wrócić do czasów ręcznego sterowania gospodarką. Teraz się zarządza parametrami.

Oczywiście jak energia jest droga, to otwierają się nowe możliwości. Na przykład smart meters, energy service companies, appliances, building codes, energy audits for industry (pisownia wg oryginału). Te wszystkie instytucje nie mają czego szukać na biednych rynkach, gdzie energia jest tanią usługą publiczną, a teraz znajdą swe zastosowanie. Można to studiować na przykładzie sąsiedniej Polski, gdzie są teraz z sukcesem wdrażane.

To się musieli Ukraińcy ucieszyć. Prawda? Takie świetlane perspektywy.

P.S. Ach, o jednym pani dyrektor nie powiedziała. Trzeba wprowadzić pomoc społeczną dla nowego zjawiska, które się niestety pojawia w takich okolicznościach: ubóstwa energetycznego (energy poverty). Ale to drobiazg.

- - -
źródło: Energy Policies Beyond IEA Countries, Ukraine 2012 Review, Kiev, 19 October 2012, Maria van der Hoeven, Executive Director International Energy Agency

Komentarze (6)
O gazie łupkowym i trzęsieniach... Kim są spekulanci?