Katarski gaz - droższy, ale tańszy
 Oceń wpis
   

Dzisiaj prasa przynosi nowe rewelacje na temat katarskiego gazu. Otóż Gazeta Prawna dowodzi, że "Sprowadzany z Kataru gaz może się okazać nawet tańszy od rosyjskiego"

Powtarza to CIRE, twierdząc: "Katarski gaz może okazać się nie taki drogi"

A już w potocznej dyskusji przekształca się to w tezę: "Katarski gaz może być tańszy"

No tak, coś może być droższe, ale jednocześnie tańsze... Ciekawe, bo klasyczna logika mówi coś innego:

Zasady Arystotelesa

• Zasada tożsamości
p -> p, jeżeli p to p

Zasada sprzeczności
- nieprawda, że p i nie p;
– nic nie może być jednocześnie p i nie p

Zasada wyłączonego środka
- albo coś jest p lub nie p ;
- trzeciego wyjścia nie ma – „tertium non datur”

Tak więc fakt jest oczywisty: Katarski gaz jest droższy.

Autor tekstu w GP przyznaje to na początku:

cytuję: Michał Duszczyk
Gdybyśmy już dziś zaopatrywali się w skroplony gaz ziemny z Kataru jego 1 m sześc. byłby nawet o ponad 30 gr droższy od ceny, jaką za to paliwo płacimy od czerwca bieżącego roku. Przy aktualnych notowaniach ropy naftowej i kursie dolara za LNG zapłacilibyśmy bowiem około 1,13–1,28 zł/m sześc., i to jeszcze przed regazyfikacją, czyli przekształceniem skroplonego paliwa ponownie w gaz.

Porównuje to zresztą tak

gaz_ceny_GazetaPrawna.jpg
(grafika: "Gazeta Prawna")

Fakt jest faktem. Ale jak się doda cudowne słóweczko "może" - wtedy wszystko jest możliwe.

1. "nie musiałoby to oznaczać, że płacilibyśmy większe rachunki.". No bo cóż to - "to zaledwie 12 proc. naszych przyszłych potrzeb".

- ciekawe - PGNiG zapłaci? Gratulacje. Za darmo? To dwa razy poproszę :-)
- rozumiem, że te 12% utopi się w innych kosztach (kto je opłaci?)

2. Eksperci mówią:

Zdaniem Grzegorza Pytla, eksperta rynku w Instytucie Sobieskiego (IS), skroplony gaz ziemny wcale nie musi być więc droższy od tego, który otrzymujemy dziś z Rosji.

– Na międzynarodowym rynku w obrocie z roku na rok znajduje się coraz więcej LNG, a w konsekwencji jego ceny spadają – twierdzi.

No, jeśli ekspert nie wie, że kontrakt podpisano na formule , czyli zawieszając na cenach produktów naftowych, to... Co ma z tym wspólnego ilość LNG na rynku? Tak jak i gazpromowski kontrakt - tak i ten podążać będzie za cenami ropy i jej produktów. Więc jak formuła jest gorsza cenowa - czytaj: kupujemy droższy gaz - to i taka będzie za 5 lat (jak zbudujemy gazoport).

3. Cena może się inaczej (szybciej, wolniej) zmieniać.

dziś paliwo [od Gazpromu] kupujemy w dziewięciomiesięcznej formule cenowej. W związku z tym gaz wolno drożeje, ale i wolno tanieje.

Jak tłumaczy Michał Szubski, prezes PGNiG, dostawy LNG mają z kolei trzymiesięczną formułę.

– W efekcie cena tego gazu szybciej się zmienia. Po nałożeniu tych dwóch formuł będą momenty, że – w zależności od ceny ropy – raz jeden rodzaj gazu będzie tańszy, raz drugi – wyjaśnia.

Nie. Jeśli formuła jest gorsza - to będzie droższy, jeśli policzyć średnią za cały okres (może różnić się minimalnie ze względu na przeliczenia i kupowane ilości) . Będzie jedynie szybciej przenosić zmiany - szybko rośnie, szybko spada. Ale cena średnia jest tak samo gorsza, jak jest dzisiaj! (przy drobnych różnicach przeliczeniowych). Nie ma takich cudów, by przy formule... mhmm... "niekonkurencyjnej" - cena była niższa - jest wyższa. Nie można części podawać za całość. "Pars pro toto" - to stara sztuczka erystyczna.

4. Będzie taniej, bo PGNiG: 'zamierza dokonywać zakupów spotowych (doraźnych) gazu. W ten sposób na rynku można pozyskać surowiec w atrakcyjnych cenach".

- pozwolę sobie doradzić: proszę kupować tylko te okazyjne, doraźne ilości gazu. Lepiej pozyskiwać surowiec w "okazyjnych cenach" niż "niekonkurencyjnych cenach".

Podsumowując: wg mnie wychodząc z założenia, że "gaz katarski jest droższy" - autor nie dowiódł, że "jest tańszy". Logika klasyczna jeszcze obowiązuje.

Jednak kiedyś były takie słówka, które - jak pisał Jacek Fedorowicz - odwracało znaczenie słów. Jak mówiło się "demokracja" i dodawało takie słówko - to wychodził ustrój totalitarny. Jak się mówiło o "sprawiedliwości" i dodawało takie słówko - to wychodził zamordyzm. Jakby dodać taki słówko do słowa "krzesło", to wyszłoby "krzesło elektryczne".

Dzisiaj niestety słówko "może" pozwala na dowolne zabiegi, nawet takie, które "obalają" zasady klasycznej logiki. Rzecz może być i jej może jednocześnie nie być. Jeśli jest "tak" to - po zastosowaniu słówka "może" - może być "nie" (obalona zasada niesprzeczności?). Może też być jednocześnie "tańszy" i "droższy" (czyli obalona zasada wyłączonego środka).

I po co to wszystko? Żeby ukryć fakt, że zachowujemy się nieracjonalnie, że polityczne niechęci powodują, że kupujemy coś droższego, choć moglibyśmy mieć tańsze? Niech ktoś z decydentów wstanie i odważnie powie: "macie drożej płacić! Boimy się Rosjan, a wy macie za to zapłacić" A nie mami publikę, że jest gorzej, ale jest lepiej.

Andrzej Szczęśniak
www.NaftaGaz.pl

P.S. Zauważyłeś Drogi Czytelniku, że Polska kupuje droższy gaz niż Europa? Nie zastanawia Cię to?

Komentarze (0)
Drogi katarski gaz Założenia walki z ociepleniem...

Komentarze