Negocjacje z Rosją: konflikt po polskiej stronie
 Oceń wpis
   
Polska prowadzi trudne negocjacje z Rosją o zmianę międzynarodowej umowy o dostawach i tranzycie gazu. Jest to sprawa o znaczeniu strategicznym. Zagrożone są dostawy gazu do Polski, jeśli nie zostanie osiągnięte porozumienie. Ryzyko podniesienia kosztów importu gazu do Polski jest jeszcze większe. Niestety, po polskiej stronie mamy poważny kłopot.

 

8 lipca Rzeczpospolita napisała:

"polskie władze mają plan przesunięcia punktu odbioru (sprzedaży) gazu z rurociągu jamalskiego dla kontrahentów zachodnioeuropejskich z dawnej granicy Unii w Mallnov na nową – do Kondratek. W Kondratkach rurociąg jamalski „wchodzi” do naszego kraju z Białorusi, a w Mallnov – z Polski do Niemiec. Propozycje w tej sprawie przygotowało Ministerstwo Gospodarki.

Swoją opinię wyraził Maciej Woźniak, doradca premiera RP ds. bezpieczeństwa energetycznego i sekretarz zespołu ds. bezpieczeństwa energetycznego, któremu przewodniczy premier Tusk.

"Koncepcja przeniesienia punktu odbioru gazu na granicę polsko-białoruską to doskonały pomysł. Gazprom nie musiałby płacić za przesył gazu przez nasz kraj, a jednocześnie pozostawałby udziałowcem tego rurociągu w Polsce i czerpał korzyści jako współwłaściciel EuRoPol Gazu. Równocześnie gdyby wystąpiły jakiekolwiek zakłócenia dostaw, mielibyśmy możliwość interwencyjnego zakupu gazu wprost od kontrahentów zachodnich już na terenie Polski, i to bez konieczności zmiany kierunku przepływu paliwa w gazociągu jamalskim. Spodziewam się, że również firmy i rządy z Europy Zachodniej zauważą, iż jest to bardzo dobry pomysł, i pomogą nam w jego realizacji."

Ministerstwo Gospodarki 14 lipca (warto zauważyć - prawie po tygodniu) przedstawiło swoje stanowisko na swojej witrynie:

Ministerstwo Gospodarki informuje, że nie jest autorem pomysłu przesunięcia z Mallnov do Kondratek punktu odbioru gazu, płynącego rurociągiem jamalskim do zachodnioeuropejskich kontrahentów. Tę nieprawdziwą informację podał dziennik „Rzeczpospolita”, w artykule z dnia 8 lipca br., pt. „Gazociąg jamalski bardziej unijny”.

Ministerstwo Gospodarki wyjaśnia, że takie rozwiązania nigdy nie były przez resort proponowane. Ponadto, w świetle toczących się negocjacji ze stroną rosyjską, dotyczących dostaw gazu do Polski od 2010 r., tego typu publikacje Ministerstwo Gospodarki uważa za szkodzące polskim interesom.

Nie dość tego. Maciej Kaliski, dyrektor Departamentu Ropy i Gazu Ministerstwa Gospodarki mówi 24 lipca w wywiadzie dla "Gazety Prawnej" o propozycji przesunięcia punktu odbioru gazu, z Mallnov do Kondratek:

"Takie rozwiązania nie były przez resort proponowane. W świetle toczących się negocjacji ze stroną rosyjską tego typu publikacje szkodzą polskim interesom."

Konflikt jest poważny. I nie chodzi tu o gazetę "Rzeczpospolita", która może sobie pisać, co jej się żywnie podoba - mamy wolność prasy. Jednak jeśli pan Maciej Woźniak, urzędnik w randze ministerialnej, mówi o tym: "doskonały pomysł", to mamy poważny konflikt w łonie polskiego rządu. Konflikt polega na diametralnie odmiennym podejściu do dostaw gazu z Rosji. Premier Pawlak chce wynegocjować dostawy gazu, a minister Woźniak dąży do uderzenia w rosyjskie interesy w Europie.

Pisałem dawno ("Niejasne początki nowej polityki energetycznej") o tej dwoistości już na początku tej kadencji, jednak nie przypuszczałem, że konflikt będzie aż tak poważny. Dokładnie w środku negocjacji z Rosją.

Sytuacja przypomina lata rządów AWS, gdy podobną funkcję przy premierze Buzku sprawował Piotr Naimski. Wytworzenie dwóch ośrodków decyzyjnych, niewłaściwy podział kompetencji i sprzeczne wypowiedzi oraz działania - doprowadziły do zakończenia tej dwuwładzy. Pytanie, czy i teraz tak się skończy, czy będziemy patrzeć, jak nasza władza kłóci się między sobą w czasie strategicznych negocjacji.

Andrzej Szczęśniak
www.szczesniak.pl

Komentarze (0)
Peak Oil, czyli Never Ending Story Rosja, Turcja... a gdzie Polska?

Komentarze