Nord Stream, czyli taka piękna katastrofa
 Oceń wpis
   

 Od razu dodam: katastrofa polskiej polityki energetycznej, czy precyzyjniej polityki bezpieczeństwa energetycznego, co w naszym przypadku można jeszcze dokładniej określić jako politykę powstrzymywania Rosji, osłabiania jej związków z Europą.

Przyjrzyjmy się z dzisiejszego punktu widzenia - w przeddzień otwarcia rurociągu - historii tego projektu z punktu widzenia polskich interesów i tego, jak się o nie starano.

 

 

12 grudnia 2005 r. w tekście "Bałtycki gazociąg" pisałem:

Rosjanie chcą nas ominąć i zmarginalizować, a wobec Wspólnoty Europejskiej przedstawić jako zagrożenie dla bezpiecznych dostaw gazu ziemnego. Jest to wyzwanie dla Polski na miarę dwudziestego pierwszego wieku i wielki sprawdzian skuteczności naszego państwa.

Niestety, sprawdzianu tego nie przeszliśmy pozytywnie. Nasi politycy raczej głośno i bez sensu mówili, niż przemyśleli to wyzwanie. Ówczesny minister obrony w rządzie PiS, Radosław Sikorski, mówił tak do zagranicznych dziennikarzy:

"Polska jest szczególnie wrażliwa na punkcie korytarzy i porozumień ponad naszymi głowami. To była tradycja Locarnopaktu Ribbentrop-Mołotow".

Na dodatek nasze kontrpropozycje nie były w ogóle przemyślane ("Amber? To chyba dla zmylenia przeciwnika...")

Potem wzięliśmy się za argumenty ekologiczne. Od Senatu do Unii Europejskiej nagłaśnialiśmy zagrożenia, mówiąc, że rurociąg to "bomba", "zagrożenie". a już w maju 2007 r. pisałem, że

Argumenty polskich polityków brzmią tak, jakby nie wybudowano do tej pory żadnego rurociągu podmorskiego. A przecież wybudowano ich dziesiątki, choćby ostatnio otwarty Langeled

Międzynarodowe badania, niezależne instytucje potwierdziły, że środowisku rurociąg nie grozi. Konsorcjum wydało na to wiele więcej pieniędzy, zajęło to masę czasu, ale naszych polityków i tak to nie przekonuje. Wystarczy tytuł: "Wyniki pod zlecającego". Niestety, jest to zemsta zza grobu, to znaczy nam pozostają nieeleganckie insynuacje, gdy inni będą budować siłę swojej gospodarki.

Podnoszono także argument, że "Nord Stream" jest droższy od Jamału. Nie dodawano jednak, że budowa jest droższa, a całość operacji wychodzi korzystniej. Pisałem już od początku, że to absurdalne zarzuty ("Nord Stream jest tańszy od Jamału" 31 maja 2007). Później słabość naszych zarzutów, a siłę tego projektu ocenili brytyjscy analitycy ( Chi Kong Chyong, Pierre Noёl and David M.
Reiner, "The Economics of the Nord Stream Pipeline System, Cambridge Working Paper in Economics). Ale i tak najlepszym weryfikatorem opłacalności są kredyty bankowe, a tutaj konsorcjum Nord Stream osiągnęło niebywały sukces: banki kredytujące obniżyły im oceny ryzyka, a co za tym idzie - stopy kredytów. Banki nie dają tanich kredytów na nieopłacalne ekonomicznie projekty.

Projekt startował jako niemiecko-rosyjski. To było przedmiotem naszej krytyki. Jednak dość szybkoprzekształcił się w projekt europejski. Od początku też miał wsparcie Brukseli ("Barroso: Nord Stream jest potrzebny Europie"). Stąd nasze starania w Unii, choć krzyczano o nich na cały głos, były nieskuteczne ("Nord Stream - zupełnie inna rezolucja EuroParlamentu"). Tutaj i tutaj można zobaczyć, co mówiłem o tym 3 lata temu.

Podnosiliśmy jeszcze jeden argument: rurociąg blokuje polskie porty. Niestety, jak atut kładlismy bardzo odległe perspektywy rozwoju, które nie są potwierdzane w dzisiejszej sytuacji ("Polskie porty... nie trzeba Nord Stream"). Faktu, że rurociąg nie przeszkadza gazowcom, trudno w tym harmiderze dostrzec.

W Nord Streamie jest też ciekawy wątek geopolityczny - udział USA w blokowaniu tego projektu. Czasami był on zbyt jawny ("Niemiecko - amerykański spór o Nord Stream"), ale wiele ciekawych informacji przynoszą przecieki amerykańskich depesz dyplomatycznych na Wikileaks, o czym już niedługo.

Patrząc na marnowanie przez naszych polityków atutów Polski (tutaj położenia geograficznego, bo rynek u nas niewielki), pozwoliłem sobie na "Nord Stream – historia alternatywna". Takie tam fantazjowanie, co moglibyśmy zrobić zamiast obrony Częstochowy.

Dlatego też, bezsilny obserwator tego widowiska, potarzam: "Nord Stream to porażka na własne życzenie". Bo Rosjanie osiągnęli swoje cele ("ominąć i zmarginalizować"), my (nasi politycy) ponieśliśmy porażkę. Warto podkreślać, że to przede wszystkim oni - decydenci wszystkich opcji politycznych od AWS, przez SLD, PiS i PO - są winni tej klęski. Dlatego często nazywam rurociąg Nord Stream "gazociągiem bałtyckim imienia Janusza Steinhoffa", na cześć jego wkładu w marginalizację Polski. Oto jego wypowiedź z 2002 roku, która była podstawą do decyzji pójścia przez Bałtyk.

 

2008_Nord-Stream-konflikt.gif

 

Powinien dostać honorowe miejsce na uroczystości otwarcia. Umożliwił zbliżenie Rosji i Niemiec ponad naszymi głowami, a Polskę zmarginalizował.

 

* * *

 

Podsumowując: piszę to wszystko, nie żeby się napawać naszą klęską, bo ten sukces rosyjski nie jest przyjemny dla nas, Polaków. Piszę to po to, by dzisiaj, gdy mleko się już rozlało, przemyśleć powody tej klęski. I nie powtarzać bez końca, że jesteśmy ofiarami jakiegoś ciemnego spisku, tylko by wiedzieć, że to co się stało jest efektem polskiej polityki. Jej skutkiem. Dlatego trzeba ją przemyśleć i zmienić.

 

* * *

 

Polecam poza tym wykład sprzed prawie czterech lat: "Nord Stream czyli konflikt interesów - wykład w Toruniu" i wykład z 2010 r. "Nord Stream czyli Polska między Europą a Rosją"

Komentarze (1)
Zadłużenie zagraniczne przebiło... Wydatki socjalne czy urzędnicy?

Komentarze

2011-11-08 13:32:31 | *.*.*.* | elmo76
Re: Nord Stream, czyli taka piękna katastrofa [0]
może uratuje nas zimna fuzja, jest szansa, że mamy sukces w tej dziedzinie

http://peswiki.com/index.php/Mainstream_News:Andrea_Rossi%27s_LENR_E-Cat

http://www.zimna-fuzja.pl/

przypomnę, że paliwem w tej reakcji jest nikiel i wodór. Jeden gram niklu ma wg
Rossiego dać tyle energii cieplnej ile da kilkaset baryłek ropy :-))
A to znaczy, że energii mamy na tysiące lat. Do reakcji nadają się i inne pierwiastki
np jeszcze tańszy cyrkon. Fuzję na cyrkonie od lat(mało skutecznie) promuje W.
Mordkowicz współpracujący z prof. Bołotowem z Rosji. Może coś ruszy w temacie.

Pozdrawiam skomentuj