Orlen – sprawy kadrowe i płacowe
 Oceń wpis
   

Wiadomości ostatnich tygodni z Orlenu koncentrowały się na sprawach kadrowych i płacowych. 1 kwietnia ma zacząć obowiązywać nowy system zaszeregowania pracowników.

W PKN wchodzi w życie nowy system zaszeregowania pracowników. Dla wielu z nich oznacza on degradację. [..] układ zbiorowy, który w listopadzie ub.r. z władzami spółki podpisały związki zawodowe […] jest stopniowo wprowadzany w życie. Zakłada m.in. ujednolicenie systemu zatrudniania, oceny i premiowania pracowników (dotychczas działały różne systemy, inny był w spadku po Petrochemii, inny po CPN). Likwiduje on też ponad 800 funkcjonujących w firmie stanowisk i wprowadza 50 grup zaszeregowania.
wnp.pl

Pracownicy w kryzysie mają gorzej. Zwyczajna rzecz. Dobrze że po 10 latach od połączenia Petrochemii z CPN-em rozpoczęto likwidację różnic między byłymi pracownikami tych dwóch wielkich, połączonych ze sobą struktur.Wcześniej już związki zawodowe wszczęły spór zbiorowy z zarządem, przypominając, ze mówił o „papierowej stracie”. W jego efekcie załoga otrzymała doroczne nagrody, jednak

[...] dwa główne związki zawodowe zaakceptowały porozumienie w sprawie wskaźnika wzrostu płac na rok 2009, wynoszącego 0 proc. [...] w 2007 roku wynegocjowany wskaźnik wzrostu przeciętnego wynagrodzenia wyniósł 9,5 proc.. strony zgodziły się na utrzymanie tradycyjnie wypłacanych co roku świadczeń takich, jak nagrody jednorazowe: Wielkanocna w wysokości 500 zł, z okazji Dnia Chemika 3000 zł i Bożonarodzeniowa 500 zł oraz nagroda jubileuszowa z okazji 10-lecia istnienia koncernu w wysokości 1500 zł. Łączna suma świadczeń wyniesie 5500 zł na każdego pracownika. Wspomniane nagrody nie będą przysługiwać wyższej kadrze menedżerskiej koncernu.
wnp.pl

Premier Pawlak na spotkaniu w Płocku pokazywał, jakie są przyczyny tak głębokich problemów Orlenu, sięgających także pracowników:

W przypadku polityki Orlenu przypomina mi się dowcip o tym, jak wnuk przychodzi do dziadka ze skarbonką i chwali się tym, ile udało mu się zaoszczędzić. A stary człowiek mu odpowiada: “ty się nie ucz oszczędzać, ucz się jak zarabiać”. - Orlen potrzebuje całościowej strategii i tu najważniejsze pytanie dotyczy inwestycji w Możejkach. O ile Unipetrol przynosi pozytywne efekty i dysponuje infrastrukturą pozwalającą na dostawy ropy przez Adriatyk, to Możejki już nie. Rafineria powinna być zaopatrywana w ropę rurociągiem. Nie jest, zamiast tego przywozi się do niej ten sam rosyjski surowiec morzem. Naturalne, że rentowność zakładu spada - tłumaczył Waldemar Pawlak.

- Jeśli Orlen przeorganizuje produkcję, to może zwolnienia w Płocku nie będą potrzebne.

Premier przyznał, że ma sygnały, iż zmiany kadrowe w PKN sięgają kadry inżynierskiej, która odpowiada za produkcję. A są to ludzie “wymagający szacunku”.

Gazeta Płock

Jednak szeregowi pracownicy i niższa kadra kierownicza Orlenu to oaza stabilności w porównaniu ze zmianami, jakie zachodzą na wyższych stanowiskach. Więcej informacji na ten temat przyniósł Parkiet.

Niespełna rok po gruntownej zmianie w składzie zarządu Orlenu (z poprzedniej ekipy pozostała tylko jedna osoba), w płockim koncernie wymieniono również ponad połowę średniej i wyższej kadry dyrektorskiej. Asumpt do rotacji dało wygaśnięcie pod koniec zeszłego roku trzyletnich kontraktów 60–70 kluczowych menedżerów płockiego koncernu [..] władze Orlenu zdecydowały się odnowić kontrakty z mniej niż połową dyrektorów! Co więcej – im wyższy szczebel, tym więcej zmian personalnych wprowadzono. W strukturze płockiego koncernu jest blisko 50 stanowisk tzw. dyrektorów biur - […] wymieniono około połowy ich obsady. Zmieniło się również aż kilkunastu z niespełna 20 tzw. dyrektorów wykonawczych Orlenu. […] stosunkowo najmniej zmian było w pionie produkcyjnym, a najwięcej – w finansach i w pionie dyrektora generalnego.

Wymieniono m.in. dyrektora wykonawczego ds. sprzedaży detalicznej – Williama Kozika zastąpił Marek Podstawa. Annę Walczowską na stanowisku dyrektora wykonawczego ds. marketingu zastąpił Leszek Kurnicki. Nowym dyrektorem wykonawczym ds. kadr został Arkadiusz Kawecki, szefem biura prawnego (również w randze dyrektora wykonawczego) – Bogdan Dzudzewicz, a dyrektorem wykonawczym ds. zakupów – Jacek Czapliński. W gronie nowych dyrektorów biur znaleźli się zaś m.in. Tomasz Gryguć, Karol Kuch oraz Zbigniew Żuk.
Parkiet

Oczywiste jest, że zmiany kadrowe są konieczne. Bez nich zapanowałby marazm, wzmacniany dominującą pozycją PKN Orlen na rynku i wieloma barierami, które chronią przed konkurencją. I tu warto przypomnieć, że grupa spółek Orlen przerabiając 28 mln ton ropy (2008r.) zatrudnia 24 tysiące osób (2007r.), natomiast spółka PetroPlus, zarządzająca 8 rafineriami, przerabiającymi 40 mln ton ropy, zatrudnia 3 tysiące.Jednak zmiany zachodzą w polityce kadrowej Orlenu nie tylko na stanowiskach pracowniczych. Jeśli przyjrzeć się samemu zarządowi czy stanowisku prezesa, to jest to wyjątkowo niestabilna kadrowo firma. Od 1999 r. (debiut na giełdzie) Orlen miał 8 prezesów.

2009_Orlen_Plock_20marca_2009.gifslajd z wykładu “Orlen - o wynikach 2008r.”

Jeśli sytuację porównać z koncernami, z którymi często porównuje się Orlen, to widać, że gospodarka zasobami ludzkimi na najwyższych szczeblach jest wyjątkowo marnotrawna. W Orlenie było 8 prezesów (Konrad Jaskóła już nie był prezesem w czasie debiutu giełdowego, natomiast w MOL czy OMV (a także w Grupie Lotos) zarządzają spółkami te same osoby.

Czynnikiem najbardziej istotnym jest przygotowanie fachowe prezesów spółek. W czasie obecności spółki na giełdzie jedynie prezes Heydel miał doświadczenie branżowe. Poza nim żaden z prezesów takiego nie miał. Wielu z nich nie miało także doświadczenia menedżerskiego. Jednak taka sytuacja ma w Polsce utytułowanych zwolenników, czego przykładem jest choćby krytyka mojej opinii przez profesora Macieję („Czy nafciarze potrzebni są w Orlenie”).

Ostatnie zmiany władz spółki wywoływały duże zainteresowanie, gdyż Platforma Obywatelska, która zawiesiła prezesa Piotra Kownackiego, nominowała Wojciecha Heydla najpierw jako p.o., a później wygrał on konkurs na to stanowisko. Jednak bardzo szybko zastąpiony został przez nowego prezesa - Jacka Krawca. O ścieżce kariery i koneksjach aktualnego prezesa spółki pisze Marek Czarkowski:

cytuję: Przegląd

Prezes PKN Orlen, Dariusz Jacek Krawiec, prywatnie brat wpływowej minister w Kancelarii Prezydenta RP Małgorzaty Bochenek, po raz pierwszy pojawił się na szerszych wodach w 1998 r. jako reprezentant japońskiego funduszu inwestycyjnego Nomura. Zasiadając w Radzie Nadzorczej Impexmetalu, wziął udział wspólnie z przedstawicielami skarbu państwa w usunięciu ówczesnego prezesa spółki Edwarda Wojtulewicza. Potem sam zajął jego stanowisko. […] Media kojarzyły go z osobą wszechwładnego ministra spraw wewnętrznych Janusza Tomaszewskiego. Po jego upadku w wyniku fałszywego oskarżenia o współpracę ze Służbą Bezpieczeństwa fotel stracił też Krawiec.

Ponownie obecny prezes PKN Orlen wypłynął w 2002 r., obejmując na krótko stanowisko prezesa Elektrimu.

Po czym nastąpiła przerwa. W marcu 2005 r. Paweł Wroński na łamach „Gazety Wyborczej” pisał, że ówczesnemu szefowi klubu Platformy Obywatelskiej, Janowi Rokicie, w kwestiach ekonomicznych doradzają „specjaliści od gospodarki Jarosław Kochaniak i Jacek Krawiec”. [...]

Ale Platforma wybory przegrała i przyszło mu zadowolić się posadą prezesa spółki giełdowej Action, z której odszedł 25 marca 2008 r. Media podały, że podjęcie decyzji ułatwiła mu obietnica prezesury Orlenu. Chwilowo Krawiec został członkiem rady nadzorczej tej spółki.

Od razu doszło do konfliktów między nim a zwycięzcą konkursu na stanowisko prezesa Wojciechem Heydlem. 18 września 2008 r. Heydel zrezygnował z funkcji, nie chcąc kopać się z koniem. Gabinet po nim objął Krawiec. Była to trzecia w tym roku zmiana na szczytach władzy w spółce.
Przegląd

Widać jak na dłoni preferencje partii obsadzających stanowiska w wielkich spółkach. Ale skutki są nie najlepsze. Taka rotacja kadrowa nie sprzyja realizacji planów długofalowych. Wszelkie strategie Orlenu, jeśli patrzeć na nie w perspektywie wielu lat potrzebnych na ich realizację – nie mają szans na realizację. Za rok, dwa, gdy zmienia się partia u władzy, lub gdy w tej samej koalicji rządzącej dochodzą do głosu inne siły - przychodzi nowy prezes, zmienia się znaczna część zarządu, i zmieniają się plany. Politycy nominujący prezesów mają różne priorytety, więc plany zakupu rafinerii lub inwestycji w wydobycie są raczej wynikiem pomysłów politycznych niż strategii wynikającej z sytuacji na rynku i możliwości spółki.Istota problemu tkwi we własności spółki.

Pomimo tego, ze jest to spółka formalnie prywatna (o czym informowała w ogłoszeniach prasowych w czasie walk o prezesów w lecie 2004r.) realnym właścicielem jest państwo. Stąd problemy spółki. I choć jest wiele możliwości zapewnienia sobie przestrzegania warunków, które są dla państwa istotne, to Polska wybrała najgorszy model – ręczne sterowanie. Problemy polskich spółek naftowych wynikają przede wszystkim z tego.

Andrzej Szczęśniak
www.szczesniak.pl

Komentarze (0)
Państwo zapowiada, że kupi ropę... Rosjanie w MOL-u - Prima aprilis?

Komentarze