Polska nie została drugą Japonią
 Oceń wpis
   

 Gdy Lech Wałęsa rzucał hasło: „zbudujemy w Polsce drugą Japonię!” daleko nam było do samodzielności i możliwości decydowania o tym, jak ścieżką pójdziemy. Dzisiaj już wiemy: Polska nie została drugą Japonią.

Japonia od 1981 roku, gdy Lech Wałęsa wskazywał kierunek, ani razu nie miała deficytu handlowego - zawsze zarabiała na wymianie międzynarodowej. Dzięki temu stała się zasobnym krajem, który jest w stanie przetrwać największe kryzysy bez drżenia o nastroje rynków finansowych.

Polska przez lata 80-te musiała spłacać długi i dzięki temu więcej sprzedawała niż kupowała za granicą. Jednak już trzecia Rzeczpospolita od roku 1991 ani razu nie zanotowała dochodu w obrotach międzynarodowych - zawsze bilans handlowy był ujemny.

Bilans_Handlowy_Polska_Japonia_WTO_2.jpg

Polska i Japonia zupełnie inaczej podchodzą do dochodów gospodarki narodowej z międzynarodowego handlu. Ostatni przykład doskonale to ilustruje.

Japoński minister finansów Jun Azumi poinformował ostatnio, że jego rząd będzie walczył ze spekulacją jego walutą, nie pozwalając na zbytnie wzmocnienie się Jena. Wskazał nawet precyzyjnie kurs, który uważa za niebezpieczny ("perilous") dla gospodarki japońskiej - 75 jenów za dolara. Uznał go za zagrażający eksportowi japońskiemu zapowiedział interwencję w celu jego osłabienia. Podobnie walczą o poziom konkurencyjności swojej walut Brazylia, Chile, Peru, czy Szwajcaria, które wbrew głośno wyrażanemu niezadowoleniu U.S. Treasury, bronią konkurencyjności swoich gospodarek przed spekulacjami walutowymi.

Zupełnie odwrotnie podchodzi do kursu walutowego polski bank. Gdy pod koniec ubiegłego roku złoty się bardzo osłabił - "pilnujący od wielu tygodni notowań złotego bank centralny wespół z BGK osiągnęły cel, jakim byłoutrzymanie kursu na poziomie korzystnym z punktu widzenia relacji długu publicznego do PKB" (PB). "Bank centralny podał w komunikacie, że "sprzedał pewną ilości walut obcych za złote". NBP sprzedawał obce waluty na rynku, by wzmocnić kurs złotego. (Newsweek)

Polski bank i rząd nie dbają o konkurencyjność swojej gospodarki, ale martwią się o poziom swoich długów. Więc szans na dochody z wymiany międzynarodowej nie mamy. Zadłużenie będzie narastać, aż do czasu, gdy bańka "zielonej wyspy" pęknie i wtedy (jak za czasów generała Jaruzelskiego w latach 80-tych) trzeba będzie zaciskać pasa i oddawać długi. Wtedy bilans handlowy będzie musiał być dodatni, nie wystarczy sprzedaż majątku, bo on już solidnie zadłużony.

Andrzej Szczęśniak

www.szczesniak.pl

- - -
źródło danych: WTO

Komentarze (2)
Niskie płace Gaz łupkowy - szacunki...

Komentarze

2012-04-15 21:44:10 | *.*.*.* | handel emisjami
Re: Polska nie została drugą Japonią [0]
Japonia to niezbyt dobry przykład bo oni walczą ze stagnacją gospodarczą od 20 lat. skomentuj
2012-02-13 13:55:40 | 83.28.123.* | Max7676
Re: Polska nie została drugą Japonią [0]
tylko, że w Japonii, Szwajcarii płace sa wysokie i sa one w stanie dużo eksportować.
U nas są dużo niższe i z eksportem kiepsko. Czyli teoria o tym, że firmy są dobijane
przez "wysokie koszty pracy" to lipa. W rzeczywistości dużo większe znacznie ma
mentalność japońska. Oni np uważają, że osiągnięcie doskonałości w pracy to tak jakby
osiągnąć zbawienie(ich kapłani religijnie w tym pomogli), a niedbałość to już ciężki
grzech! Chciałbym zobaczyć naszych kleryków za PRL, zamiast robienia za opozycję,
zachęcających robotników do osiągania najwyższej wydajności i doskonałości w
produkcji i obiecujących w zamian pójście do Nieba. Na pewno i za komuny niczego by
nikomu nie brakowało. skomentuj