Rosja a OPEC
 Oceń wpis
   

Wizyta sekretarza generalnego OPEC Abdalla Salem El-Badri w Moskwie i spotkanie z prezydentem Miedwiediewem przyniosły ofertę współpracy Organizacji i Rosji. Wywołało to zaniepokojenie Zachodu.

Obawy te narastają w ostatnich dniach na skutek całego ciągu sygnałów, wypowiedzi i działań. Rosyjski wicepremier ds. energii Igor Sieczin odwzajemnił przyjazne nastawienie, zapowiadając przychylne nastawienie i przekazując projekt memorandum. Minister ds. energii Siergiej Szmatko także zapowiedział w New Delhi, że „Rosja będzie współpracować z OPEC dla obrony własnych interesów. Będziemy koordynować swoje działania”. Stwierdził nawet, że nie można wykluczyć cięć produkcji („We can't rule out cutting production as well”)

Prezydent Miedwiediew podczas wizyty w Wenezueli wysłuchawszy gorącego zaproszenia do wstąpienia do OPEC, ze strony prezydenta Chaveza, sam mówił jedynie o współpracy i o sprawiedliwej cenie ropy, którą sam ocenił na 80 – 100 $. W ostatnich wystąpieniach publicznych stwierdził, że taka współpraca, a nawet wstąpienie jest możliwe.

Oferta państw OPEC wywołała przychylną reakcję Rosji, która szuka narzędzi do obronienia wysokich cen ropy naftowej (co za tym idzie – gazu ziemnego). OPEC już we wrześniu październiku ograniczył wydobycie o 2 miliony baryłek łącznie, jednak środki te nie zapobiegły spadkowi cen do 50$/baryłkę. To powoduje, że następne decyzje o ograniczeniu wydobycia stwarzają dla państw OPEC tak wewnętrzne jak i zewnętrzne zagrożenia. Stąd inicjatywa zapewnienia sobie przychylności (jeśli nie współpracy) drugiego światowego eksportera ropy.

Zaproszenie takie z dużym zainteresowaniem przyjęli przedstawiciele rosyjskiego biznesu energetycznego (Leonid Fiedun – wiceprezes Łukoila i Walery Jazew – szef rosyjskich „gazownikow”). Uznają oni takie posunięcie za zabezpieczenie strategicznych interesów rosyjskich, a przede wszystkim za zabezpieczenie dochodowości sektora energetycznego.

Jednak władze rosyjskie odnoszą się do tych propozycji wstrzemięźliwie. Wielokrotne deklaracje prezydenta Miedwiediewa o tym, że chce „koordynować” a nie tworzyć „zamknięty klub”, że Rosja chce jedynie współpracy w stabilizacji cen, natomiast odżegnuje się od zmowy kartelowej - mają uspokoić obawy Zachodu.

Jeśli współpraca między Organizacją a Rosją ułoży się pomyślnie, państwom OPEC będzie łatwiej utrzymać wewnętrzną dyscyplinę w ograniczeniu wydobycia. Już dzisiaj, po dwóch obniżeniach, szacuje się, że państwa OPEC wydobywają ponad 790 tys. baryłek więcej niż zakładają kwoty wydobycia. Narastają napięcia wewnętrzne w OPEC – współpraca z Rosją, zdobycie jej przychylności, może znacząco pomóc w egzekwowaniu dyscypliny.

Przychylność Rosji może się wyrazić na wielu poziomach. Od słownego wsparcia OPEC, które nic nie kosztuje, a daje sygnał Europie i USA, że Rosja ma wiele możliwości. A Rosja potrzebuje dzisiaj okazji do pokazania szczególnie Europie, że nie jest w sytuacji bez alternatywy. Stąd zaproszenie może zostać wykorzystane, a poprzez nagłośnienie przez mass media te gesty mogą robić wrażenie.

Na drugim końcu spektrum możliwości znajduje się formalne przystąpienie do kartelu lub ścisła współpraca w obniżaniu poziomu wydobycia. Państwa OPEC miałyby wtedy do dyspozycji już nie 40% procent światowej produkcji, ale 52%, co zwiększałoby ich siłę oddziaływanie na rynek. Mogłoby doprowadzić do dyktatu cenowego na skalę, którą dysponował OPEC w latach 70-tych, gdy to Organizacja decydowała o poziomie cen, a nie giełdy w Nowym Jorku czy Londynie.

Możliwe jest także wyjście pośrednie, gdy Organizacja podejmie współpracę z Rosją na płaszczyznach, które nie są wprost związane z praktykami kartelowymi. Takie właśnie propozycje znalazły się w projekcie memorandum, które Rosja przedstawiła na grudniowe spotkanie w Algierze. Współpraca naukowa, techniczna, informacyjna jest podobna do współpracy państw zachodnich w ramach Międzynarodowej Agencji Energetycznej, która reprezentuje interesy past – konsumentów.

W każdym z powyższych wariantów wziąć trzeba pod uwagę, że wydobycie w Rosji osiągnęło plateau i w tym roku zmniejszyło się o 0,6%. Sprzyja to OPEC, lecz potrwa co najwyżej jeszcze rok – dwa. Rosja jest bowiem strategicznie zainteresowana wzrostem wydobycia.

Do spadającego wydobycia dochodzą bardzo wysokie podatki na eksport ropy, które dzisiaj faktycznie hamują eksport ropy z Rosji. Jednak jest to zjawisko chwilowe i po ustabilizowaniu się cen – nie będzie odgrywało roli. Jednak dzisiaj może być przedstawiane jako gest przyjacielski wobec państw – producentów

Rosja, dbając o swoje interesy eksportowe, czyli możliwie najwyższe ceny ropy, nie może także odrzucić wprost oferty współpracy. Państwa OPEC płacą bowiem pewną cenę, zmniejsza się ich udział w rynku (z 53 % w 1973 r, do 40% obecnie) i słabnie ich oddziaływanie an rynek. Gdyby oceniły, ze ich działania nie odniosą skutku, mogą zrezygnować z obniżania wydobycia. Jednak posiadają najtańszą ropę i głęboki spadek cen ropy dotknie ich najmniej. Ta sytuacja uderzy bardzo boleśnie przede wszystkim we wszelkie źródła ropy (a także paliw alternatywnych). Przede wszystkim w Rosję jako największego poza OPEC eksportera. Uniemożliwiłoby to także rozwój nowych złóż ropy rosyjskiej, a niewłaściwie wciąż zintegrowane firmy rosyjskie mogłyby odnieść ogromne straty, jak to miało miejsce w końcówce lat 90-tych.

Od strony politycznej współpracy między eksporterami ropy naftowej a Rosją sprzyjać mogą przedłużające się napięcia między Rosją a USA i Unią Europejską. Rosja prowadząca politykę wielowektorowych sojuszy będzie wtedy wykorzystywać swój potencjał surowcowy (tak ropę jak i gaz – budując współpracę państw eksporterów gazu zainicjowaną ostatnio przez porozumienie Wielkiej Trójki) do budowania alternatywnych sojuszy. Te kraje, często krytycznie nastawione do Zachodu mogłyby zyskać poważnego sojusznika, jeśli nie strategicznego lidera. Jednak w miarę coraz lepszego układania się kontaktów z państwami zachodnimi – więzy z państwami surowcowymi mogą osłabnąć.

Rosja nie wykorzysta zaproszenia do wstąpienia do OPEC, gdyż doskonale zdaje sobie sprawę ze słabości tak wewnętrznych tych państw (wiele z nich jest głęboko niedemokratycznych, a także całkowicie uzależnionych od ropy). To stawiałoby pod znakiem zapytania deklarowany tak przez obecnego jak i poprzedniego prezydenta cel modernizacji Rosji i zakończenia uzależnienia gospodarki od zależności od surowców. Do tego konieczna jest głęboka integracja z Zachodem, a nie wiązanie się z państwami byłego Trzeciego Świata.

Oprócz przeszkód politycznych istotną rolę odgrywają możliwości techniczne rosyjskich złóż, które położone w zimnych rejonach Syberii wymagałyby znacznych kosztów zablokowania, konserwacji i ponownego uruchomienia nieużywanych odwiertów. Dodatkowo brak monopolistycznego państwowego przedsiębiorstwa wydobywczego znacznie utrudnia zastosowanie ograniczeń wydobycia. Rosja nie ma także wystarczająco dużych magazynów ropy, żeby mogła przechowywać ropy. Jednak podczas listopadowego spotkania premiera Putina z przedstawicielami rosyjskich firm naftowych, poświęconemu możliwości wpływania na ceny, zdecydowano o budowie magazynów ropy.

Możemy się więc spodziewać narastającej współpracy i budowania przez Rosję więzi, które umocnią jej nieformalne przywództwo wśród eksporterów energii niż zdecydowanych działań kartelowych. Ich koszty polityczne byłyby dla Rosji zbyt duże.

Andrzej Szczęśniak

 NaftaGaz.pl

Komentarze (0)
Ceny spadają, OPEC bezradny Codziennie bogatsi o 69 milionów zł

Komentarze